instagram facebook tumblr

Positive vibes

Cześć! Pomysł na ten post powstał, kiedy wstawiłam zdjęcia kosmetyków z firmy Gift Of Nature na story na instagramie. Początkowo planowałam wrzucić tutaj coś jeszcze, co wpadnie mi w oko i zrobić z tego takich "ulubieńców/perełki jesieni". Trochę mi zajęło, żeby zrobić zdjęcia i je obrobić, więc siłą rzeczy plan na ten wpis się rozrósł. Wtedy w mojej głowie powstał dylemat jak nazwać ten post oraz czym on w ogóle będzie. Nie są to typowi ulubieńcy, chyba. Nie zrobię też z tego raczej żadnej serii, chociaż podobny wpis ukazał się na koniec wakacji. Nie chciałabym robić nic na siłę, a próba regularności w tej kwestii pewnie by tak działała w jakimś stopniu. Zdecydowanie lubię sobie utrudniać życie, więc może po prostu będzie co ma być? Mam nadzieję, że Wam się spodoba i każdy z Was znajdzie tutaj coś dla siebie. I tak wiem, że mam lekkie opóźnienie, ale Święta. Myślę, że rozumiecie. 


Gift Of Nature

14:30 No KOMENTARZE

Cześć! Znudzeni już jesiennym klimatem i kolorami, czy nie macie jeszcze tego dosyć? W internecie od jakiegoś czasu rządzą świąteczne dekoracje, zresztą co się dziwić, za niecały tydzień Święta. Jeśli dobrze pójdzie, to w przyszły piątek, będę miała dla Was post w właśnie takim klimacie. Trochę podobny do tego, który pojawił się tutaj po wakacjach. Jeszcze tylko nie wiem na ile będzie rozbudowany, bo muszę dorobić trochę zdjęć, a to wymaga wykonania do nich rekwizytów. Także zależy na ile się rozkręcę. 

Ten wpis przygotowuję kilka dni wcześniej jak go widzicie i już mogę odsapnąć odnośnie kupowania i wysyłania bliskim prezentów. W tym roku zabrałam się za to wyjątkowo wcześnie, więc teraz mogę omijać galerie szerokim łukiem i zajmować się innymi rzeczami. 2020 zaskakuje coraz bardziej, ale całkiem fajna sprawa, polecam. U Was też już wszystko przygotowane, czy musicie jeszcze kombinować? Chociaż przyznam, że sama wybrałam się raz na chwilę do galerii. Trochę ludzi było, światełka i masa świątecznych rzeczy. Chyba jedyne co nieco psuło urok, to fakt, że bardzo pilnowali, aby w sklepach była określona liczba osób i trzeba było czekać na swoją kolej. Na szczęście nie trwało to wieki.

Tymczasem, dzisiaj mam dla Was listopadowe zdjęcia lasu. Im więcej się bawię obiektywem 50 mm i później obrabiam to w lightroomie, tym większą mam frajdę. Te ujęcia też mi się bardzo podobają i cieszę się, że powoli wchodzę na kolejne poziomy w fotografii i obróbce. Dostrzegać swój własny rozwój to coś super :) Mam nadzieję, że miło będzie Wam się to oglądało. Enjoy!

09:00 4 KOMENTARZE

Cześć! Nie wiem czy tego typu post był już na moim blogu, być może będzie to zupełna nowość. Dzisiaj chciałabym Wam powiedzieć o dwóch fotograficznych wyzwaniach na instagramie, w których, całkiem regularnie, biorę udział. Przy okazji pokażę Wam zdjęcia z dwóch jesiennych tematów. Przyznam, że nie wiem za bardzo jak długo się w to już bawię. Swego czasu byłam trochę "chytruskiem", bo zamiast robić nowe ujęcia, wygrzebywałam z odmętów mojej galerii w telefonie kadry, które moim zdaniem pasowały do tematów, a na swoje 5 minut sławy czekały już bardzo długo. Jest to też jakiś sposób. Teraz próbuję się zmotywować do ruszenia z aparatem i zrobienia czegoś świeżego.

Pierwsze to #kreatywnaśroda u Inuinki (więcej znajdziecie na jej instagramie klik). Temat na kolejną środę pojawia się na jej story gdzieś w okolicach weekendu. Swego czasu Inu prowadziła też różową środę (również się udzielałam) i z tego co pamiętam, zmieniła nazwę oraz zamysł jakoś na którąś jesień. Ogólnie chodzi o zrobienie kreatywnego zdjęcia, filmiku, grafiki, rysunku, co tylko wymyślimy. W różowej środzie chodziło o to samo, tylko wtedy jeszcze z różowym elementem. Tematem zdjęć, które zobaczycie poniżej, była miękkość. Mi się skojarzyła z takim domowym ciepełkiem, kiedy otulamy się miękkim kocem, obok mamy kubek kawy czy herbaty, a w ręku książkę. Myślę, że dla niejednego brzmi to jak raj i mile spędzony czas, zwłaszcza w okresie jesień-zima. 


09:00 No KOMENTARZE

17:19 No KOMENTARZE

Cześć! Witam Was już w grudniu! Patrząc na social media, większość osób już od pierwszego dnia, czuje magię Świąt. Jak to jest z Wami? Ja kupiłam sobie tradycyjnie kalendarz adwentowy z czekoladkami. I kompletuję już prezenty świąteczne. Chyba pierwszy raz tak szybko. Poza tym, nie wiem czy jakoś specjalnie czuję zbliżający się okres. Śniegu nad morzem brak, ludzie siedzą pozamykani w domach, więc raczej robią coś w swoim towarzystwie. Może jak wywieje mnie do galerii, jeśli będę czegoś potrzebować, to pojawi się coś w świątecznym klimacie. Who knows. Raczej nie jestem świątecznym freakiem, ale jakąś minimalną magię zawsze poczuję. Mimo to, dzisiaj mam dla Was jeszcze jesienne zdjęcia. Przedostatni post w takich kolorach. Myślę, że patrząc na ten szarobury krajobraz za oknem, jest to miła odmiana. Ostatnio miałam przerwę w obróbce, bo czułam, że co za dużo to nie zdrowo, a już powoli wszelkie suwaki i krzywe w lightroomie nieomal mi się śniły po nocach. Mam nadzieję, że uda mi się w miarę płynnie do tego wrócić i nadrobić zaległości, bo uwierzcie, że mam jeszcze sporo Wam do pokazania. Kiedyś, jak zaczynałam przygodę z blogowaniem, bałam się, że nastąpi moment, gdy zabraknie mi pomysłów na nowe posty albo zdjęć do wstawienia. Takie myśli co jakiś czas wracają, bo jak wiadomo, kryzysy twórcze nie są mi obce. Jednak, jak widać w najbliższym czasie to raczej nie nastąpi ponownie. Anyway, miłego oglądania!


09:00 No KOMENTARZE

17:47 No KOMENTARZE

Cześć! Dzisiaj będę świecić na blogu swoją facjatą oraz gościnnie mordką Leona. Oczywiście mam mnóstwo innych zdjęć, które czekają na publikację, ale skończyłam obróbkę folderu z tymi ujęciami i jakoś tak dopadła mnie wena.

Pamiętam, że będąc w gimnazjum oraz liceum, lubiłam robić sobie co jakiś czas autoportrety albo "selfiaki" (również lustrzanką). Większość z nich lądowała wtedy na photoblogu, część też na facebook'u (ale to raczej pojedyncze przypadki, zwłaszcza pod koniec edukacji). Nie miałam wówczas porządnego aparatu w telefonie, a zależało mi na jakości. Poza tym, lubiłam siedzieć nad obróbką, wtedy jeszcze w photoscape. Teraz stawiam raczej na telefon. Jeszcze kilka lat temu lubiłam kombinować nawet z tym małym sprzętem. Bawiłam się światłem, próbowałam różnych poz. Od tamtego czasu chyba się trochę rozleniwiłam. Ograniczam się do "selfiaków", zdjęć, które zrobi mi ktoś jak poproszę i raz na jakiś czas, bardziej czy mnie zaplanowanych sesji. O tym jakie mam nastawienie do siebie na zdjęciach szykuję osobny post, także stay tuned!

Jak możecie zauważyć patrząc na poniższe zdjęcia, straciłam ostatnio trochę włosów. Właściwie to traciłam je od lipca. Była to po części planowana, a po części spontaniczna akcja. To jak wyglądałam w lipcu, nie było dla mnie zbyt wielkim szokiem. Ot, trochę krótsze włosy niż ścinałam zazwyczaj. Kolejne dwie wizyty i krótsze strzyżenie, były większym "wow", ale robiąc to tak stopniowo, sama nie czułam żadnego przerażenia, że jestem coraz bardziej "chłopczycą". Całkiem szybko też przywykłam do tego. Także jeśli kogoś kusi taka zmiana, a się bardzo boi, to polecam takie etapowe działanie. 

Ogólnie jestem osobą, która nie boi się sporych zmian w kwestii fryzury. Raz w gimnazjum, wzięło mnie nagle na grzywkę i wraz z nią oraz prawie równie krótkimi włosami, jak te co mam aktualnie, wróciłam od fryzjera. Kiedyś z nudy i natchnienia w liceum, ogoliłam sobie sama oba boki. Innym razem, po 1-2 latach zapuszczania włosów, obcięłam je sama do ramion. W połowie studiów, przyszłam pewnego dnia w rozjaśnianych włosach od spodu (początkowo były rude) i prostej grzywce. A prawie dwa lata później obcięłam cały blond. 

Być może niedługo powitam Was w odsłonie z jakimiś kolorowymi elementami? Albo w pewnym momencie skończę łysa na własne życzenie? Kto to wie. Włosy zawsze odrosną, takie zmiany to fajna zabawa i człowiek odkrywa w czym się czuje najlepiej, do czego może kiedyś wrócić. Wiem, że są osoby, dla których włosy są taką tarczą, za którą mogą się ukryć, albo elementem, który dodaje im pewności siebie. Różnie bywa. Jestem w stanie to zrozumieć, bo wiadomo, każdy ma inaczej. A jest też tyle różnych typów włosów, że to naprawdę może być czyjś ogromny atut. 
Dla mnie włosy i kwestia ich strzyżenia to możliwość eksperymentowania i sprawdzania różnych opcji. Aktualna długość mi pasuje i trochę zabawne, bo o takiej grzywce i "szopie" bardzo marzyłam za czasów gimnazjum i liceum. Aczkolwiek wtedy bym się nie odważyła skrócić ich do tej długości (wbrew pozorom, chyba musiałam do tego dorosnąć). Teraz jest spoko. Mimo moich obaw nie muszę poświęcać nie wiadomo ile czasu na ich układanie (po wizycie w lipcu zaprzyjaźniłam się na pewien czas z prostownicą i oddycham z ulgą, że ta znajomość przeżywa teraz przerwę). Jedynie myję, spryskuję odżywką i suszę. No i staram się pamiętać, że istnieje coś takiego jak szczotka. Te włosy są dla mnie wygodne and I'm feeling myself. A to najważniejsze.

Wracając do zdjęć, podobne ujęcia z aparatem w lustrze robiłam w 2017 oraz 2019 roku (na samym dole wstawię oba). Było to dla mnie inspiracją, żeby sięgnąć po sprzęt i spróbować porobić jakieś autoportrety, korzystając też z tego, że siedziałam w domu. Bardzo dawno nie byłam sama sobie fotografem. Próbowałam chyba raz na przełomie zimy i wiosny, ale zupełnie mi nie szło i straciłam szybko wenę. Nie jestem dla siebie najlepszym modelem. Teraz chciałam zrobić podobne kadry do tych sprzed lat, żeby móc je porównać. Oczywiście kiedy robimy coś dla próby z czystej ciekawości, to często wychodzi za pierwszym albo drugim razem. Jeśli zamienia się to w nasz główny cel, to już tych razy jest więcej. Jak na złość. Stąd więcej zdjęć i ten post. Przy okazji, co bym się Wam nie przejadła, Leon przydreptał mi na pomoc i tym samym stał się drugim modelem. Ostatnio więcej Luny na moich zdjęciach, więc też taka mała odmiana. Enjoy!

09:00 No KOMENTARZE

18:00 No KOMENTARZE
Cześć! Jeśli złapała Was rozkmina, czy mi się kiedyś kończą zdjęcia, to być może taki dzień nastąpi, ale raczej nie w najbliższej przyszłości. Przez siłę wyższą i aktualną sytuację (wszyscy wiedzą jaką), musiałam na razie przełożyć różne projekty. Nastawiłam się na to, że skończę zaległe foldery z wiosny i lata i zasypię Was tutaj trochę bardziej radosnymi zdjęciami ciepełka. A zamiast tego, wpadłam w wir jesiennej twórczości. Jeśli się nie mylę, rok temu zrobiłam raczej niewiele takich ujęć. Jakieś pojedyncze spacery z aparatem. W tym...zresztą sami zobaczycie. Z jednej strony dużo działam, uczę się nowych rzeczy, momentami otwieram oczy ze zdziwienia, patrząc na to co mi wychodzi (nieskromnie, ale no hej, czasami można!) i zacieram rączki, kiedy będę Wam mogła pokazać kolejne efekty mojej pracy. Z drugiej, niedługo przyrosnę do komputera i lightrooma, a Canon stanie się moim, dosłownie, trzecim okiem. Ah ten pracoholizm. Chociaż taki chyba się nawet chwali? Mam nadzieję, że jeśli będziecie oglądać poniższe zdjęcia w jakiś deszczowy dzień, to przyniosą Wam trochę ciepełka i światła. A dla dodatkowej mocy zaopatrzcie się w ciepłą herbatę, kakao albo kawę, kocyk and enjoy!

09:00 No KOMENTARZE

 


12:35 No KOMENTARZE

Cześć! Nie pamiętam kiedy ostatnio robiłam stricte jesienną sesję. Pewnie jakoś w 2017 udało mi się coś tam stworzyć. Trochę się jednak od tego czasu zmieniło. Alekse zapewne już bardzo dobrze kojarzycie, bo jest to nasza chyba 3 sesja. I nie ostatnia! To naprawdę świetna sprawa mieć osobę, która zawsze chętnie stanie przed Twoim obiektywem, czuje się w tej sytuacji swobodnie, a dodatkowo ma własne pomysły. Każdemu fotografowi życzę takiej modelki. Zdjęcia robiłyśmy w Gdańsku Oliwie. Udało nam się złapać piękne jesienne kolory. Oczywiście musiałam przetestować nowy obiektyw, który moim zdaniem potrafi robić niezłe cuda. Także jak najbardziej jestem zadowolona. I w sumie średnio skromna, ale nie często mówię takie rzeczy o swojej twórczości. Enjoy!


Instagram Aleksy klik

09:00 No KOMENTARZE

 

13:20 No KOMENTARZE

Cześć! Witam Was już w listopadzie. Strasznie nie lubię tego miesiąca. Jest dla mnie najbardziej szaroburym, deszczowym i ponurym czasem w roku. Często przez 3/4 tygodnia pada, liście już całkowicie opadają z drzew i nie ma tej jesiennej magii. Rok temu był to dla mnie bardzo ciężki okres. W tym, o dziwo czuję jakiś taki spokój? Sporo czytam, próbuję wrócić do regularnych ćwiczeń, planuję nowe projekty, które z dużym prawdopodobieństwem wypalą. W wakacje dużo działałam z ludźmi. Takich stricte swoich zdjęć, nie sesji, robiłam no niewiele. Teraz przez zainwestowanie w nowy obiektyw, mam motywację, żeby mając wolny dzień i ładną pogodę za oknem, ruszyć wraz z moim Canonem na spacer. Niekoniecznie z drugą osobą. Praca z tym szkiełkiem się trochę różni. Z pewnością ma piękne rozmycie. Muszę się za to przyzwyczaić do innej odległości od obiektu. Nowy obiektyw + nowy program do obróbki, który mam bodajże od września, to zupełnie inny tryb pracy. Ale podoba mi się. Na pewno będziecie mogli obserwować to jak sobie radzę :) Tymczasem mam dla Was pierwsze leśne zdjęcia makro, zrobione 50 mm. Enjoy!

11:11 No KOMENTARZE

Cześć! Chciałabym, aby moje miejsca w internecie, czyli blog, instagram, były miejscami otwartymi na różnorodność i wszelaką inność. Żeby każdy się tutaj czuł dobrze. Nie od dziś mówię o tym, że wspieram społeczność lgbt. Z każdym mogę pogadać, spróbować pomóc, wesprzeć. 

W te wakacje spróbowałam kolejnej nowej rzeczy, a mianowicie sesji dla par. Nigdy dotąd nie robiłam takich zdjęć. Dla większego urozmaicenia tego zlecenia, była to sesja dwóch panów. Mateusza możecie już kojarzyć z innych zdjęć, bo kilka razy razem działaliśmy. Nie powiem, trochę się stresowałam. Chciałam, żeby te ujęcia wyszły naturalnie, żeby było widać uczucie między modelami i oczywiście, żeby byli oni zadowoleni z efektów. Chyba mi to nawet całkiem nieźle wyszło :) Przyjemnie mi się obrabiało te zdjęcia i myślę, że będę się rozwijała też w takiej fotografii. Im więcej fajnych projektów, tym lepiej.

Instagram Mateusza klik

09:00 No KOMENTARZE


17:41 No KOMENTARZE
Cześć! Mam dla Was dzisiaj jeszcze jedną letnią sesję. Także można powiedzieć, że dzielę się z Wami ostatnim powiewem wakacji. Zdjęcia z Olą wyszły dosyć spontanicznie. Tzn. spotkałyśmy się, żeby pogadać i poznać się na żywo, bo znamy się z instagrama/blogów. Wzięłam ze sobą aparat i ja pofociłam przy okazji trochę Olę, a Ola mnie, co pewnie widzieliście już na instagramie i zobaczycie jeszcze tutaj, na blogu :) Było przesympatycznie, do tego dwie mini sesje. Myślę, że jak na spotkanie dwóch pań fotograf, to tylko się cieszyć. Fajna sprawa zobaczyć się na żywo z ludźmi, których obserwujemy już x lat w internecie i lubimy ich twórczość. Polecam. Tak samo jak samą Olę. Złapiecie ją w Warszawie, robi świetne zdjęcia, więc łapcie link do jej instagrama i korzystajcie!
 
Instagram Oli klik


18:00 1 KOMENTARZE

Cześć! Trochę nawaliłam z tym postem. Miałam nadzieję, że uda mi się go opublikować nieco wcześniej, a wychodzi chyba połowa października. Chociaż to i tak lepiej niż koniec roku. Wakacje dla mnie, można powiedzieć, że trwają do końca września. Tak, duchem jestem wraz ze studentami, mimo, że ja swoją edukację już skończyłam (a przynajmniej póki co). 
W związku z tym, przychodzę do Was z podsumowaniem lata. Miałam kilka pomysłów na ten wpis. Zazwyczaj pisałam kilka zdań o tym, co robiłam w czasie tych kilku miesięcy, dodawałam linki do poprzednich postów + jakieś zdjęcia. Tym razem, stwierdziłam, że zrobię to inaczej. Będziecie mogli przeczytać o moich, można powiedzieć ulubieńcach z tego okresu, albo rzeczach, które przykuły moją uwagę. Relacje z wyjazdów i miejsc, w których byłam w tym roku pokażę Wam jednak w osobnych postach (albo poście, jeszcze nie rozkiminiłam tego). 
19:33 No KOMENTARZE

18:00 No KOMENTARZE
Cześć!
Niedawno skończyłam 25 lat. Dla jednych to młodość w pełni, dla innych dorosłość pukająca coraz mocniej do drzwi. Część moich znajomych, choćby ze studiów, ma już dzieci, są po ślubie, na swoim. Inni rozwijają swoje kariery, pasje, podróżują, korzystają z życia, nie myśląc jeszcze o ustatkowaniu się.  A kolejne osoby dopiero odnajdują swoją życiową drogę, kształcą się i poznają siebie. Każdy ma swoje cele, plany i marzenia. 

Dla mnie te 25 lat to taki trochę przełomowy moment. Coś jak 18-nastka, a później i 30-dziestka (oraz 40-dziestka, ale jeszcze tak daleko zbyt często myślami nie sięgam). Jedni się nie mogą doczekać, drudzy panicznie boją, a inni lubią albo straszyć, albo uspokajają, że wiek jak wiek, nic wielkiego się nie zmienia. W tym poście chciałam Wam przedstawić 25 odkryć (w tym można powiedzieć lekcji), których dokonałam przez te 25 lat. 

14:58 No KOMENTARZE

Cześć! Mam dzisiaj dla Was sesję, ale zupełnie inną od tych, które robiłam do tej pory. Spora nowość. I dla osób, które mnie obserwują i dla mnie samej. Gdyby ktoś mnie jeszcze jakiś czas temu zapytał czy będę robić zdjęcia z zakresu akty/nagość zakryta, powiedziałabym, że to raczej nie dla mnie. Podziwiam fotografów, którzy takie ujęcia potrafią zrobić ze smakiem i niecodziennym pomysłem. Ja się wciąż uczę i robić zdjęcia i pracować z modelką/modelem.

Z Justyną zgadałyśmy się na instagramie. Inspiracją do tej sesji był kadr autorstwa fotoszuflada (klik). Przez to lato zrobiłam sporo zdjęć i kilka współprac wymagało ode mnie wyjścia ze swojej strefy komfortu i dotychczasowego stylu pracy, stąd decyzja, że może by i tym razem spróbować. A nóż będzie to jakiś mały przełom w mojej twórczości. Zdecydowanie nie żałuję. Było to dosyć intymne doświadczenie? Chyba tak to mogę opisać. Bo jednak jest to inne uchwycenie człowieka. Nie ma tutaj żadnych ciuchów, które przyciągają wzrok czy makijażu. Cieszę się, że na tego typu sesję zdecydowałyśmy się w lesie i tego dnia naprawdę dopisało nam ładne światło. Bo to już robi część roboty. Do tego Justyna, która jest bardzo sympatyczną osobą i świetną modelką. Podziwiam ją za pewność siebie, to że jest świadoma swojego ciała i widać, że lubi siebie. Wiedziała jak się ustawiać przed obiektywem, latała za moim "tam jest piękne światło!", nie marudziła jak miałam pomysł na położenie się w miejscu pełnym gałęzi i innych skarbów lasu.
Także jest to kompletna nowość w mojej twórczości. Do tego pierwszy raz obrabiałam sesję w lightroomie i to też sprawia, że będę ją szczególnie wspominać. Mam nadzieję, że zdjęcia Wam się spodobają, a mnie będzie czekała jeszcze nie jedna współpraca z Justyną. Przyznam, że trochę się stresowałam ich publikacją. Chciałam, żeby te zdjęcia przedstawiały coś więcej poza nagą kobietą w lesie. Bo z tym kojarzą mi się dobre akty, z większym przesłaniem, okazją do zastanowienia się, przeanalizowania. 

Na instagramie możecie zobaczyć ostateczną selekcję zdjęć. Tutaj stwierdziłam, że mogę nieco bardziej pospamować i będzie ich o kilka więcej. Także taki mały bonus ode mnie dla czytelników bloga :)

Instagram Justyny klik


09:00 No KOMENTARZE

Cześć! Zdjęcia produktowe to u mnie raczej rzadkość. Mogliście je zobaczyć kilka razy w czasie mojej nauki w szkole fotograficznej. Poza tym, moje kombinowanie z taką fotografią ogranicza się do zdjęć książek, czasami się więcej pobawię. jak gdzieś na instagramie zobaczę jakieś kreatywne wyzwanie i temat mi podpasuje. Na co dzień wolę fotografować ludzi oraz roślinki, gdzie część kadru jest niezależna ode mnie. 
Jednak w tym roku, zmotywowana przez kumpelę, podjęłam się próby zrobienia zdjęć produktowych biżuterii do konkursu. Jestem świadoma, że te ujęcia nie są mistrzowskie i nawet nie liczę na jakieś wyróżnienie mojego zgłoszenia, ale pierwsze koty za płoty. Było z tym sporo zabawy, walki ze światłem i tłem. Aczkolwiek myślę, że nawet coś fajnego z tego wyszło. Być może bardziej się polubię z tym typem fotografii. Kto wie. Staram się być coraz bardziej otwarta na nowości i wychodzić ze swojej strefy komfortu. Zresztą efekty tego zobaczycie niedługo na blogu. Można powiedzieć, że ten post otwiera coś nowego w mojej twórczości.

Modelka, asystentka i człowiek od światła Aleksa


09:00 No KOMENTARZE

Miał być mały odpoczynek od sesji, chociaż ostatnie takie zdjęcia publikowałam już z miesiąc temu, więc przerwa była. Robię teraz ich mniej, ale coś tam się wciąż tworzy. Przez to, że nie mam aż tak napiętego grafiku i pomysły są bardziej konkretne i przemyślane, to wychodzą z tego naprawdę fajne rzeczy. I tym sposobem dzisiaj mam dla Was sesję z Olą. Początkowo miałyśmy ją zrobić w polu. Tylko, że niestety musiałyśmy zmienić termin i jak się okazało wybrałyśmy taki już po zbiorach. Trochę smutek, ale nadrobię za rok (planuję zrobić zdjęcia w polu i pobawić się w rzepiarę, będzie fun). Mimo to, i tak spotkałyśmy się w ustalonym miejscu i trochę podziałałyśmy. 
Zbliżający się zachód słońca, ładne światło, naturalna i fotogeniczna Ola. Z tego połączenia musiało wyjść coś dobrego. Bardzo lubię takie współprace! Mam nadzieję, że efekty sesji spodobają się również Wam :)


09:00 No KOMENTARZE

Cześć! Dzisiaj mam dla Was znowu zdjęcia z sesji, ale psiej. Także gwiazdami tego wpisu jest Leon oraz Luna. Z panią fotograf zgadałyśmy się przez grupę fotograficzną na facebooku. Działa na terenie Gdańska, konkretniej Osowie, więc dla nas idealnie. Nowe doświadczenie, pamiątka na lata i też ciekawe spotkanie. Same plusy. Jak wiecie, nieraz robię zdjęcia moim czworonogom, jednak są to takie typowe ujęcia przy okazji. Najczęściej jak latam po ogrodzie, jesteśmy gdzieś na spacerze albo jakimś wyjeździe. Ograniczam się do kilku kadrów, bo psiaki są z reguły niecierpliwe i bardzo ruchliwe. W związku z tym, to spotkanie było dla mnie też takim obserwowaniem zza kulis, jak wygląda praca z psiakami, kiedy to właśnie one są głównym modelem. Zdecydowanie wymaga to zupełnie innego podejścia do pracy. To my musimy się dostosować do naszych modeli, a nie oczekiwać od nich współpracy. Dobrym sposobem jest zaopatrzenie się w dużą ilość smakołyków. Do nie pozostaje nam nic innego jak być cierpliwym i wyrozumiałym. Nie każdą wizję kadru uda się zrealizować. Sama coś o tym wiem, bo nieraz ujęcia wychodzą poruszone albo modele mają lepsze zajęcie niż patrzenie się w mój obiektyw. 
Myślę jednak, że zdjęcia, które Wam dzisiaj pokażę są naprawdę udane. Podlinkuję instagrama pani fotograf, także wiecie gdzie się zgłaszać ;)

Instagram pani fotograf


09:00 No KOMENTARZE

Cześć! Chyba pierwszy raz mam takie opóźnienie z publikowaniem relacji z wyjazdu. Normalnie ten post będzie legendą na moim blogu. Strasznie długo zeszło mi na przejrzeniu i obróbce zdjęć. Wiadomo, jeszcze to później wstawić na stronę i sensownie opisać. Momentami było mi aż głupio, bo najpierw myślałam, że uwinę się z tym od razu po skończeniu studiów, później do końca roku, w styczniu, w czasie akcji #zostańwdomu i tak co chwilę to przesuwałam. Ale w końcu jest! Po roku i może 2 tygodniach. A jeszcze co do tego uczucia lekkiego zażenowania samą sobą, to fakt, trochę czasu już minęło od mojego wyjazdu do Austrii, ale właściwie nic mnie z tym nie goniło. Żaden termin. Zdjęcia można wciąż podziwiać, wracać myślami do tego okresu, wspominać różne sytuacje. To nie ma żadnej daty ważności, więc staram się zagłuszyć wyrzuty sumienia. Bo na co one komu w takiej sytuacji. Jedynie gorzej z przywołaniem emocji i wrażeń, jakie wtedy mi towarzyszyły. Nie wszystko tak dobrze pamiętam, albo coś nie jest już takie świeże i nie ma tego uczucia "wow".

Przejdźmy do samego wyjazdu. Dowiedziałam się o nim może z miesiąc wcześniej i to raczej z nastawieniem, że mnie ominie. Stało się inaczej. Do tej pory w Austrii byłam tylko przejazdem jadąc do Włoch. Także tym razem miałam okazję nieco bliżej poznać ten kraj. Podziwiałam widoki, architekturę, obserwowałam ludzi, próbowałam też lokalnych rzeczy. Zwiedziłam Salzburg, uciekałam przed krowami na szlakach (tak, w Austrii to norma, idziesz sobie spokojnie szlakiem w góry, a tu stoją na środku drogi koleżanki i trzeba je wyminąć, mi się włączył jakiś dziwny lęk i zrobił się ze mnie niezły czajnik), podziwiałam wodospady.

Powiem Wam, że przygotowując ten post, zazdroszczę sobie z przeszłości tej podróży. Z ogromną chęcią bym teraz zapakowała walizkę, plecak, książki, aparaty i poleciała w świat. Wiem, że jeszcze nadrobię wszelkie wyjazdy, które planowałam (a niestety musiałam przełożyć, dzięki covid), ale to by była naprawdę fajna opcja.  

Zdjęć będzie sporo, zresztą jak wspominałam, jest to główny powód takiego opóźnienia tego postu. Tradycyjnie pomieszałam ujęcia z aparatu i telefonu. Trochę widoków będzie się powtarzać, bo nie sposób czasami wybrać tylko jednego zdjęcia. Sorry not sorry. Za bardzo one fotogeniczne. Raczej też nie będzie wszystko super chronologicznie, bo już nie mam tak świetnej pamięci, ale to jakoś bardzo nie przeszkadza.
Postaram się wyszukać wszystkie nazwy miejsc (mam nadzieję, że google będzie na tyle pomocne). I to chyba tyle słowem wstępu. Miłego oglądania! A ten kto dotrwa do końca, ma ode mnie szacun i internetowe high five za wytrwałość.



12:48 No KOMENTARZE

12:20 No KOMENTARZE

Cześć! Dzisiaj mam dla Was ostatnią (na ten moment) sesję. Co prawda jeszcze jeden folder ze zdjęciami czeka na obróbkę, ale były to takie ujęcia bardziej przy okazji, które pojawią się w swoim czasie. Tymczasem mały odpoczynek od tego rodzaju fotografii. Nie oznacza to, że odpuszczam i ponownie będę miała przerwę od fotografowania ludzi. Trochę projektów się jeszcze szykuję, ale na razie skupiam się na innych rzeczach. Skończę w końcu jedną relację, która czeka na publikację już od roku (i lada dzień ujrzy światło dzienne, no bądźmy dobrej myśli) i mam kilka innych pomysłów. Będzie tu więcej mojego filozofowania. Także jeśli komuś brakowało bardziej pisanych postów, to myślę, że będzie zadowolony. 

Może tak warto wrócić do dzisiejszego wpisu. Zdjęcia z Patrycją zrobiłyśmy w Gdańsku Zaspie. Już od pewnego czasu chodziło mi po głowie, żeby uwiecznić murale na tamtejszych blokach. To znaczy byłam już tutaj z aparatem jakoś na przełomie zimy i wiosny, ale bez modelki. Także ten pomysł dołączył do listy sesji jakie chciałabym zrobić. Miałam też plan, żeby stylizacja była kolorowa, dresowa i swobodna + kolorowe okulary, jako dodatek. Chociaż nie przewidziałyśmy, że tego dnia będzie niezły upał i pozowanie w ciepłych bluzach zdecydowanie nie należało do łatwych zadań. Na szczęście Patrycja jest świetną modelką i dała radę. Jest kilka ujęć, z których jestem całkiem dumna, a całość myślę, że też cieszy oczy :D  

Instagram Patrycji


09:00 No KOMENTARZE

12:14 No KOMENTARZE

Cześć! Chwilę mnie tutaj nie było. Trochę ostatnio zwolniłam z robieniem zdjęć ludziom. Za to próbuję wrócić do moich klasycznych ujęć, czyli makro, krajobraz. Myślę też nad ponownym detoksem od internetu i social mediów. Zobaczymy co z tego będzie.

Tymczasem mam dla Was zdjęcia z przedostatniej sesji, którą zrobiłam w kawiarni w Starym Kadrze w Gdańsku. Myślę, że wraz z Drukarnią są to najpopularniejsze miejsca z kawą na Starym Mieście w Gdańsku (i jedne z najpopularniejszych w całym Trójmieście). 

Już od jakiegoś czasu chodziły mi po głowie ujęcia w kawiarni i padło właśnie na Starówkę w Gdańsku. W Starym Kadrze odwiedzałam jeszcze za czasów poprzedniej lokalizacji, także nie jest to moje świeże odkrycie i jak najbardziej mogę Wam polecić. Pyszna kawa, dobre ciacha. Można też się napić czegoś innego i z tego co się orientuję, zjeść śniadanie (które zawsze na zdjęciach i relacjach wygląda bardzo smacznie). Wystrój robi mega klimat, jeśli dojdziecie na sam koniec i wejdziecie schodami do góry, to możecie podziwiać ścianę udekorowaną książkami (na moim instagramie na pewno znajdziecie zdjęcie, bo będąc tam, trudno tego nie uwiecznić). Jest także kino, gdzie nie miałam jeszcze okazji nic obejrzeć, ale myślę, że kiedyś się skuszę na jakiś seans. Także nie pozostaje mi nic innego jak po prostu zachęcić Was do odwiedzenia tego miejsca. Może ktoś z Was też zechce zrobić tutaj zdjęcia. My bez problemu dostałyśmy zgodę na zrobienie tej sesji i o to jej efekty :)

strona kawiarni

instagram kawiarni   

instagram modelki


09:00 No KOMENTARZE

Cześć! Jeśli się trochę zagłębicie w posty na moim blogu, to zorientujecie się, że bardzo lubię robić podsumowania różnych okresów. Kończącego się roku akademickiego, lata, roku kalendarzowego.
Rok akademicki 2019/2020 to pierwszy rok gdzie nie walczyłam z sesjami na studiach, nie jeździłam na zajęcia, nie stresowałam się uczelnią. Nie czekałam z utęsknieniem na wakacje, jako 3 miesiące wolnego i nie zastanawiałam się nad tym, co się działo przez te miesiące jak to robiłam zazwyczaj przez ostatnie około 5 lat. W związku z czym, w ogóle nie myślałam o takim podsumowaniu. Zwłaszcza, że każdy wie, jak wyglądała pierwsza połowa tego roku. Teraz praktycznie mamy już początek sierpnia, więc wakacje trwają w najlepsze. Aczkolwiek pomyślałam, że mimo to, coś tutaj napiszę. Nie będę się bardzo rozdrabniać. Trochę bardziej chronię swoją prywatność i też nie czuję potrzeby, żeby dzielić się tutaj zbyt dużą ilością szczegółów. Być może to już starość, jakiś etap w dorastaniu. Who knows. 
Początek roku to było oczywiście planowanie nadchodzących miesięcy. Sporo z tego miało swoje konkretne daty i jak to w życiu bywa, szybko się zorientowałam, że nie wszystko co bym chciała wypali. Po chwili zwątpienia, powoli zaczęło się układać i wtedy nadeszła pandemia. Na blogu znajdziecie posty, z których się dowiecie jak spędziłam czas akcji #zostańwdomu. W drugiej połowie maja, życie powoli zaczęło wracać do normy i zaczął się dosyć szalony okres dla mnie, który właściwie trwa do teraz. Sporo się dzieje, dużo niespodzianek i sytuacji, o których bym jeszcze niedawno w ogóle nie pomyślała. To także niezła nauka dla mnie. Nauczyłam się systematyczności, wciąż staram się rozwijać. Zorientowałam się, że chyba wcale nie jestem taka słaba w kontaktach i relacjach z ludźmi, jak czasami myślałam. A jednocześnie uczę się odpuszczać. Nie zawsze cierpliwość i wyrozumiałość popłaca. Planuję (i to całkiem konkretnie) spełniać swoje marzenia oraz kilka rzeczy, które z pewnością sporo mi dadzą i nauczą czegoś nowego. 
Nie mam pojęcia co przyniesie druga połowa tego roku, ale chciałabym wciąż pozostać otwarta na nowości, rozwój i nie bać się działać. Do tego dbać o siebie i po prostu dobrze się czuć. 



09:00 No KOMENTARZE

Cześć! Dzisiaj mam dla Was sesję, z której fotograf wraca z masą zdjęć na karcie, selekcja jest trudna, a z końcowych efektów jest się bardzo dumnym. A przynajmniej ja tak miałam w tym przypadku. Tym razem więcej natury oraz morza (w końcu Trójmiasto! A tak mało u mnie sesji nad wodą), a nie jak zazwyczaj miejskie klimaty. Trafiłyśmy w fajne światło, chociaż niestety też i sporo ludzi, jednak jakoś udało się mimo to stworzyć coś fajnego. Miłego oglądania!

Olę znajdziecie tutaj klik. 


09:00 No KOMENTARZE
09:00 No KOMENTARZE

Cześć! Dzisiaj mam dla Was kolejną sesję. Na początku plan był taki, że będziemy się z modelką kręcić po Gdyni Głównej. Sea Towers miał być raczej miejscem spotkania i jakiś pierwszych ujęć. Koniec końców wyszło trochę inaczej, ale ja tam nie narzekam! Lubię to miejsce. Sesje robiłam tutaj chyba trzy razy (jednej nie udostępniałam na blogu), więc nie jest to jeszcze aż tak wymęczona przeze mnie lokalizacja. A efekty ostatniej współpracy chyba są całkiem udane. Jak oceniacie? Miłego oglądania!

Ewelinę znajdziecie tutaj klik.


09:00 No KOMENTARZE

18:17 No KOMENTARZE

Cześć! Kolejny tydzień, kolejna sesja. Mam nadzieję, że ta tematyka Wam się jeszcze nie znudziła. Póki co, końca zdjęć nie widać, więc trochę nowości będzie. Jednak postaram się jakoś to urozmaicić, żeby też non stop nie dodawać samych portretów. Mimo, że przed moim obiektywem co rusz pojawiają nowe twarze, to nie chciałabym popaść w monotonię. Chociaż bardzo mnie cieszy, że tyle osób chce ze mną współpracować i odnajduje się w moim stylu fotografii. To ogromny komplement dla mnie i mojej twórczości.
Tym razem pozowała mi Aleksa, którą możecie kojarzyć już z zeszłorocznych ujęć. Wtedy robiłyśmy zdjęcia w jej mieszkaniu i właściwie to był pierwszy raz kiedy pracowałam w pomieszczeniu i nie było to studio. Teraz połaziłyśmy po Stoczni Gdańskiej, a konkretniej po Stoczni Cesarskiej. Fajne miejsce. Sporo ciekawych, tajemniczych zakamarków. Co śmieszniejsze, pamiętam, że w 2017 próbowałam tutaj wejść też na sesję. Przyjechałam w ogóle nie przygotowana co do tego, jak można wbić na teren stoczni bez przypału. Koniec końców przechodziłyśmy z modelką przez ogrodzenie z siatki i niestety ochrona nas wyprosiła. Teraz siatki brak, a po okolicy kręci się masa ludzi, więc ogromna różnica i swoboda.
Jest to druga w ciągu miesiąca sesja w okolicy Stoczni Gdańskiej i sporo modelek jest bardzo chętnych na zdjęcia w tym miejscu. Czy podzielam ich entuzjazm? Fakt, Stocznia ma wiele ciekawych zakamarków i z każdą osobą można odkryć coś nowego. Z drugiej strony kombinowanie zbyt wiele razy z jedną lokalizacją też nie jest dobre i ja raczej wolę to kontrolować, żeby nie zmęczyć zbytnio materiału. Swego czasu miałam tak z Parkiem Oliwskim w Gdańsku. Dla mnie to miejsce jest świetne. Ma kilka takich typowych kadrów, ale jak się więcej połazi i ma się oczy szeroko otwarte, to można też wynaleźć coś mniej rozpoznawalnego. Wszystko zależy od chęci. W sumie dawno mnie tam nie było i być może też niedługo wrócę z jakąś modelką. 
Tymczasem enjoy!  

Aleksę znajdziecie tutaj klik.


09:00 No KOMENTARZE


18:12 No KOMENTARZE

Cześć! Mam Wam do pokazania kolejną sesję. Zdziwieni? No trochę się rozkręciłam przez ostatni miesiąc i to też nie koniec zdjęć. Część czeka jeszcze na obróbkę, coś jest w fazie planowania. Podejrzewam, że to lato będzie kojarzyło mi się właśnie z sesjami. Niczym w 2017 roku, kiedy w ogóle zaczęłam przygodę z robieniem zdjęć ludziom.
Dzisiaj zobaczycie ujęcia ze szklarni w Gdyni Orłowie. O tym miejscu słyszałam już jakiś czas temu. Właściwie rok wcześniej próbowałam tam wbić i nie potrafiłam znaleźć wejścia. Dodatkowo jak się obejdzie ten obiekt, to przed oczami pojawia się budynek bodajże straży miejskiej. W każdym razie, mi się odechciało wtedy kombinowania, bo obawiałam się kłopotów. Później widziałam u różnych osób, które też zajmują się fotografią lub pozują, że na luzie tam wchodzą i napisałam do jednej z nich. Okazało się, że trzeba po prostu wejść przez rozwalone okno (to tak, gdyby ktoś też chciał wbić). Jest tam spory ruch, jak robiłam tą sesję, to z drugiej strony weszła jakaś para z fotografem, także kłopotów sobie raczej nie narobicie. A widoki są naprawdę fajne i ogólnie jest to ciekawe miejsce. Zresztą oceńcie sami po poniższych zdjęciach.
Tym razem robiłam sesję fashion dwóm modelkom. Czy było to dla mnie wyzwanie? Trochę tak. Rzadko robię fashion i tak samo, rzadko współpracuję z dwoma modelkami na raz. Także miałam trochę stresu, ale z dziewczynami genialnie się pracowało i jestem mega zadowolona z efektów. To była chyba druga największa sesja jaką zrobiłam (bo wiadomo, trochę ujęć osobno i razem, więc się nazbiera), ale myślę, że ten czas spędzony na obróbce i wpatrywaniu się w ekran, było tego warte. Enjoy!

Modelki znajdziecie tutaj klik i klik.


09:00 No KOMENTARZE

Cześć! Jeśli jesteście ze mną tutaj lub ogólnie na moich social mediach już chwilę, to z pewnością wiecie, że kocham psiaki i od 8 lat mam jednego czworonoga pod swoim dachem. Leon często gości na moim instagramie, instastory, czy wśród zdjęć na blogu. Historię jego adopcji możecie przeczytać tutaj klik. 
Już od ponad dwóch tygodni jest z nami również Luna. Adopcja drugiego psa chodziła za nami już jakiś czas, także nie jest to zbyt spontaniczny pomysł. Dotychczas, często kończyło się na "dobra, pomyślimy o tym, ale jeszcze nie teraz". Chcieliśmy dać dom jeszcze jednej sierotce i przy okazji, żeby Leon miał towarzystwo. Co jakiś czas jeździliśmy do schroniska i braliśmy psiaki na spacer, ale z żadnym nie czuliśmy "tego czegoś". Psy były bardzo wystraszone, nie chciały zbytnio współpracować albo nie były nami zainteresowane. Także daliśmy sobie spokój.

Już po ogłoszeniu, że można wychodzić na miasto, jeść w restauracjach i życie powoli wraca do jako takiej normalności, zadzwoniliśmy do schroniska, żeby umówić się na wizytę i spacer z konkretnym psem. Jak to w wielu miejscach, w schronisku też są różne ograniczenia. 
Całkiem szybko polubiliśmy się z Luną. Cieszyła się na spacery z nami i nie chciała wracać do boksu. Później przyszedł czas na spacer z Luną i Leonem. Tutaj był lekki stres, bo nasz pies jest średnio przyjaźnie nastawiony do innych kudłatych. Jednak niemalże od razu zaczął ją tolerować. Przez pierwsze dni w domu chodził za nią krok w krok (aż współczułam małej, bo był jak jej cień, a to chyba nie byłoby dla nikogo przyjemne). Wciąż nie ma między nimi wielkiej przyjaźni, ale po trochę ponad dwóch tygodniach, nie powinno się temu dziwić. Muszą do siebie przywyknąć i zaakceptować nowości w swoim życiu. 

Nowy członek rodziny to oczywiście nowe obowiązki, ale też i dużo radości. W domu jest weselej od kiedy Luna jest z nami. Teraz takie dwa kudłate latają pod nogami i domagają się głaskania albo tęsknym wzrokiem śledzą talerz z jedzeniem, bo przecież one bardzo głodne. Z Lusi jest z pewnością większy pieszczoch niż z Leona. Jest spokojniejsza i dłużej usiedzi na jednym miejscu. Do tego jest bardzo wiernym asystentem w kuchni. Z drugiej strony, jest bardzo płochliwa i to skłania do refleksji gdzie, z kim i w jakich warunkach żyła dotychczas. 

Właściwie trudno napisać cokolwiek więcej na ten temat, mając drugiego psa zaledwie 2,5 tygodnia i samemu go jeszcze poznając. Jeśli myślicie o adopcji czy kupnie psiaka lub kolejnym czworonogu, to pamiętajcie, że to dodatkowy czas, pieniądze i praca. Każdy zwierzak potrzebuje opieki, cierpliwości, odpowiednich warunków do życia. Człowieka nie zawsze na to stać i trzeba się poważnie zastanowić, czy jesteśmy w stanie zagwarantować psu ciepły, kochający dom, pełne miski i regularne wizyty u weterynarza. Czasami trzeba sporo się napracować, żeby i pies i jego właściciel dobrze się razem czuli pod jednym dachem. Ale kiedy uda się to osiągnąć, to już tylko cieszyć się obecnością naszego przyjaciela na lata.

Tymczasem zapraszam na małą porcję zdjęć z ogrodu, pierwszego spaceru po adopcji oraz wyprawy do lasu. Enjoy!


10:00 No KOMENTARZE

Cześć! Przychodzę do Was z kolejną sesją. Tym razem na zdjęciach Wiktoria w okolicach Stoczni Gdańskiej. Dzisiaj zdecydowanie dużo więcej kolorów. Myślę, że wyszło nam całkiem fajnie :)

Wiktorię znajdziecie tutaj klik. 


10:00 No KOMENTARZE

Mój blog opiera się głównie na zdjęciach (co raczej nie trudno zauważyć). To był mój cel przy zakładaniu tej strony i wciąż się go trzymam. Na komputerze mam osobny folder na zdjęcia, które czekają na obróbkę. Zawsze kiedy uporam się z większością z nich, z jednej strony czuję ulgę, że tyle już za mną, nadrabiam zaległości i coraz bliżej do ich publikacji, a z drugiej jest lekki strach, czy nie zabraknie mi materiału do publikacji tutaj, na blogu. Plenery to najczęściej wyjścia, która w miarę planuję. Mam w głowie miejsce jakie chciałabym uchwycić w swoim obiektywie. Zdarzają się też spontaniczne pomysły "hej, chodźmy tam na spacer", biorę aparat i mam masę nowych ujęć, których się nie spodziewałam. To najczęściej bardzo pozytywne i satysfakcjonujące uczucie. Bo kto by nie chciał zrobić czegoś fajnego bez planowania? Czuć wtedy taki powiew świeżości i człowiek potrafi dostrzegać nowe rzeczy. Odpala swoją kreatywność i ma wrażenie, że wskakuje na kolejny poziom twórczości. 
Czasami te spontaniczne pomysły przychodzą też tuż za rogiem naszego domu. Tak właśnie było w przypadku dzisiejszych zdjęć. Wyszłam na spacer z psem i zauważyłam cienie tworzące się na jednej, małej roślince. Wróciłam się do domu i sięgnęłam po mojego starego Olympusa oraz obiektyw makro. Już z nim nie pracuję. Leży w szafie i czeka na takie chwile jak ta. Trochę mi tego szkoda, bo sporo w niego zainwestowałam, z nadzieją, że będziemy współpracować razem jeszcze przez długie lata, ale niestety z czasem trzeba zmienić sprzęt. Człowiek pracuje coraz więcej, rozwija się i potrzebuje zmian w kwestii technicznej. Jednak, właśnie dlatego ani przez chwilę nie pomyślałam o sprzedaniu go. Pierwszy powód to ogromny sentyment, bo to z tym aparatem zaczęłam swoją przygodę, która właściwie trwała bardzo długo (Przerzuciłam się może z 2-3 lata temu? I to też z czasem, a nie raz i porządnie). I przez to, będę każdemu mówić, że to nie sprzęt odgrywa w fotografii kluczową rolę. Można zrobić sztos zdjęcia mając najprostszy aparat, który też nie jest najnowszy. A przy okazji kitowy obiektyw (czyli taki, który kupujemy wraz z body, żeby nie wydać od razu milionów). Drugi powód, to właśnie to, że mimo swoich lat, kiedy czasami sięgnę po Olympusa, to wciąż potrafi mnie zadziwić tym, co z niego wychodzi. Obrabianie później takich zdjęć to sama przyjemność. Także z pewnością opłaca się jeszcze dawać mu szanse. 


13:16 No KOMENTARZE

10:00 No KOMENTARZE

Cześć! Dzisiaj mam dla Was zdjęcia z Nikolą. Jest to moja druga sesja z modelką z maxmodels i równie owocna co pierwsza. Tym razem postanowiłam pokombinować z okolicą przy Ergo Arenie w Gdańsku oraz Parku Hestii. Myślę, że wyszło całkiem fajnie. Poza tym, że naprawdę dobrze się pracowało z Nikolą, jest to też bardzo sympatyczna osoba, więc sesja przebiegła w fajnej, luźnej atmosferze. A to się ceni. Enjoy!

Nikolę znajdziecie tutaj i tutaj. 


10:00 No KOMENTARZE

10:00 No KOMENTARZE

Cześć! Zaskoczeni zdjęciami? Nie dziwię się. Dla mnie to też niecodzienny widok. Mniej więcej od września bardzo chciałam wrócić do robienia sesji. Szlifować warsztat, nabywać doświadczenia, poznawać ludzi i po prostu tworzyć. Niestety mam różne szczęście w tej kwestii o czym już nieraz pisałam na blogu. Od tamtego czasu zrobiłam może z 2 sesje. Teraz bardzo spontanicznie umówiłam się z kilkoma osobami. I może to jest klucz do sukcesu, bo dzisiaj mam dla Was do pokazania pierwsze ujęcia. Już kiedyś współpracowałam z Magdą i  stworzyłyśmy zdjęcia przy Sea Towers w Gdyni (zobaczycie je tutaj klik). Tym razem wybrałyśmy się do jednej z moich ulubionych dzielnic w Gdańsku, czyli do Wrzeszcza, w okolice Wajdeloty. Teoretycznie, już kilka sesji tutaj zrobiłam, ale staram się wynajdywać nowe miejsca, dostrzegać jakieś ciekawe detale, zakamarki i patrzeć na to nieco inaczej. Myślę, że wyszło z tego coś całkiem fajnego. Złapałyśmy super światło i ogólnie miło spędziłyśmy czas tworząc. Enjoy! :)


10:00 No KOMENTARZE

14:54 No KOMENTARZE

Cześć! Okres pandemii i kwarantanny, myślę, że dla większości osób nie był (bądź wciąż jest) łatwy i przyjemny. Sama miałam też różne dni. Raz dopisywał mi lepszy humor, innego dnia byłam bliska chodzeniu po ścianach i nie miałam motywacji ani sił do żadnego działania. Nastrój w kratkę, tak jak pogoda ostatnio. Trochę nad tym myślałam i stwierdziłam (to wyszło akurat dosyć spontanicznie), że stworzę taki post, w którym wypiszę rzeczy jakie udało mi się zrobić w tym czasie, które sprawiły mi radość i z pewnością, w większym czy mniejszym stopniu, pomogły w tym kiepskim okresie. Czas wprowadzić trochę pozytywnego nastroju.

19:39 No KOMENTARZE

11:19 No KOMENTARZE
Cześć! Dzisiaj oszczędzę Wam mojego filozofowania. Za to mam dla Was zdjęcia, gdzieś z przełomu listopad/grudzień, robione w okolicy Gdańskiej Stoczni. Pamiętam, że chodziłam ze słuchawkami na uszach i łapałam światło w złotą godzinę. To jeden z moich ulubionych sposób na wyciszenie się i poprawę humoru. Trochę za tym tęsknię. Co prawda, sesje fotograficzne są już możliwe, ale z działaniem na mieście wolę raczej poczekać, jak już się wszystko bardziej uspokoi. Nie oznacza to, że aparat leży i się kurzy. Nie byłabym sobą, gdybym nie kombinowała mimo to, jak tu coś stworzyć. A póki co, zapraszam Was na stoczniowe widoki.


11:15 No KOMENTARZE

13:09 No KOMENTARZE

Cześć! Chwilę się nie widzieliśmy. Co prawda, to żadna nowość na blogu, bo co pewien czas znikam na jakiś okres. Jednak, chyba pierwszy raz wyłączyłam się z instagrama na dłużej niż kilka dni i to nie dlatego, że musiałam z przyczyn niezależnych ode mnie. Miałam w planach pojawić się tutaj dopiero jak uporam się z postem o wyjeździe do Austrii, bo bardzo chciałam już nadrobić tą zaległość. No ale idzie mi to powoli (chociaż do przodu, więc przynajmniej tyle) i jeszcze chwile pewnie potrwa. 

W mojej głowie powstało kilka pomysłów na ten post, który dzisiaj publikuję. Jedne dłuższe, bardziej filozoficzne, inne krótsze i konkretniejsze. Mam dziwny nawyk, że lubię i potrzebuję się tłumaczyć z różnych rzeczy, zachowań. A przecież to co robię w internecie, na swoich kontach, to mój wybór. To co wstawiam, o czym piszę, jak często. Także może tym razem nie będę się za bardzo rozwodzić nad tym co, po co i dlaczego. Kiedyś miałam do siebie i swojej twórczości spory dystans, co skutkowało tym, że łatwo przychodziło mi pisanie albo wstawianie zdjęć. Na blogu i innych social mediach, takich jak snapchat czy instagram. To były fajne czasy. Nie wiem czy teraz jest to wina kwarantanny, bo wciąż trzymam się zaleceń siedzenia w domu, dosyć trudnego okresu w życiu, albo może w jakimś stopniu dorastania, ale odkryłam frajdę z pozostawiania różnych rzeczy dla siebie, a nie wystawiania ich na widok publiczny. Możliwe, że po prostu potrzebowałam przerwy i nabrania na nowo dystansu. Albo po prostu taka kolej rzeczy. Kto wie. Pewnie okaże się z czasem. 

W każdym razie, wylogowałam się z instagrama, bo po prostu byłam już trochę zmęczona. Staram się obserwować tylko te treści, które mnie interesują, ale z czasem to też się zmienia. Ktoś teraz oddaje się super kreatywnym albo produktywnym zajęciom, a ktoś inny robi po prostu to co sprawia mu przyjemność. Jeszcze inna osoba nie wie co ze sobą zrobić i pozwala sobie na marudzenie. Ja chyba jestem każdym z tych przypadków po trochu i stwierdziłam, że będzie fajnie zostawić to po prostu dla siebie. Oglądanie innych też potrafiło zdołować, zepsuć humor i koniec końców wyszło na zupełny detoks. Zastanawiałam się czy to się w ogóle uda. Czy nie dopadnie mnie "fomo", czyli strach przed pominięciem, bo przecież zwykle byłam na bieżąco. Wiedziałam kto co robi, czy nie wrzucił czegoś fajnego. Wyszło zadziwiająco dobrze. Nie mogę powiedzieć, że w ogóle o tym nie myślałam, ale nie były to bardzo natarczywe myśli, łatwo je było odpędzić i żyć dalej. Fajnie było móc skupić się na innych rzeczach, cieszyć chwilą, oglądać, bez rozpraszaczy. 

Normalnie napisałabym teraz "zgadnijcie kto wraca", ale właściwie nie wiem czy wracam. Może opublikuję jakieś rzeczy i znowu się wyłączę na pewien czas? Kto wie. Chciałabym, żeby internet, social media były fajnym dodatkiem do wolnego czasu a nie uzależnieniem, które męczy całe dnie. Mam nadzieję, że uda mi się wypracować równowagę i być w sieci dlatego, że chcę i sprawia mi to frajdę, w odpowiednich czasowo dawkach. 

Miałam się za bardzo nie rozwodzić a i tak wyszedł mi dosyć długi wpis. Tymczasem mam dla Was zdjęcia z lasu. Te spacery pomagają jakoś przetrwać to siedzenie w domu. Natura budzi się do życia, wszędzie jest zielono, cicho (chociaż ludzi też jest trochę), a do tego piękne światło. Trochę żałuję, że nie biorę wtedy aparatu, ale ujęcia z telefonu też nie są złe. Może następnym razem wezmę sprzęt. 


19:17 No KOMENTARZE



16:46 No KOMENTARZE

14:35 No KOMENTARZE

13:52 No KOMENTARZE
Newer Posts
Older Posts

Strony

  • Strona główna
  • ABOUT ME
  • CONTACT/COLLABORATION

Cześć!

Cieszę się, że trafiłeś na mojego bloga. Rozgość się.
Jestem Marta i mieszkam nad morzem, chociaż swoje serducho zostawiłam w górach. Co u mnie znajdziesz? Na pewno dużo zdjęć, książek, relacji z podróży i wydarzeń, a do tego trochę muzyki. Lubię pisać, dzielić się swoimi spostrzeżeniami i myślami. Staram się zarażać pozytywną energią i cieszyć z małych rzeczy. Ponoć całkiem otwarty i rozgadany ze mnie człowiek, więc myślę, że nie będzie Ci ze mną nudno.

Więcej informacji znajdziesz w zakładce "about me".

Follow Me

Etykiety

analog DailyPost Inne muzyka recenzje relacje sesje TAGI tematyczne zdjęcia

Archiwum

  • ►  2023 (7)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2022 (33)
    • ►  grudnia (4)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (2)
    • ►  września (2)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (2)
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (4)
    • ►  stycznia (7)
  • ►  2021 (53)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (2)
    • ►  września (3)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (4)
    • ►  czerwca (4)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (3)
    • ►  marca (8)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (7)
  • ▼  2020 (70)
    • ▼  grudnia (5)
      • The end of autumn and christmas vibes
      • November mood
      • Cozy & Autumn flowers
      • Te wiedźmy nie płoną
      • Colorful walk
    • ►  listopada (9)
      • Wielkie kłamstewka
      • Me&Leon
      • Zapomnij o nim
      • Warm colors
      • Daisy Jones & The Six
      • Aleksa jesieniara
      • Opowieść podręcznej
      • First autumn with 50 mm
      • Love is love
    • ►  października (6)
      • Siedmiu mężów Evelyn Hugo
      • Ola
      • Summer 2020
      • VOX
      • 25 years old
      • Justyna
    • ►  września (5)
      • Bling bling
      • Ola
      • Leon&Luna
      • Austria
      • Zamiana
    • ►  sierpnia (4)
      • Patrycja
      • Piękno, które pozostanie
      • Antonina
      • Half a year
    • ►  lipca (7)
      • Ola
      • Przeklęty, historia domu Smurlów
      • Ewelina
      • Wyspa na końcu świata
      • Aleksa Stocznia Gdańska
      • Wszystkie jasne miejsca
      • Marta&Magda
    • ►  czerwca (7)
      • Luna
      • Wiktoria
      • Dawno temu w trawie
      • Wielka samotność
      • Nikola
      • Lista, która zmieniła moje życie
      • Magda
    • ►  maja (6)
      • Wierzyliśmy jak nikt
      • The brighter side
      • Nie mów nikomu
      • Stocznia Gdańsk
      • Ogród Zuzanny tom 2
      • Take a break
    • ►  kwietnia (4)
      • Miedziaki
      • Poradnik pozytywnego myślenia
      • Wyloguj swój mózg. Jak zadbać o swój mózg w dobie ...
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (7)
  • ►  2019 (53)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (3)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (3)
    • ►  maja (7)
    • ►  kwietnia (9)
    • ►  marca (9)
    • ►  lutego (4)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2018 (88)
    • ►  grudnia (7)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (10)
    • ►  września (7)
    • ►  sierpnia (9)
    • ►  lipca (13)
    • ►  czerwca (2)
    • ►  maja (9)
    • ►  kwietnia (9)
    • ►  marca (9)
    • ►  lutego (4)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2017 (96)
    • ►  grudnia (11)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (12)
    • ►  września (7)
    • ►  sierpnia (7)
    • ►  lipca (10)
    • ►  czerwca (7)
    • ►  maja (8)
    • ►  kwietnia (8)
    • ►  marca (10)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (4)
  • ►  2016 (32)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (4)
    • ►  października (4)
    • ►  września (3)
    • ►  sierpnia (2)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (2)
    • ►  maja (2)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (2)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2015 (18)
    • ►  grudnia (4)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (7)
    • ►  września (5)

Łączna liczba wyświetleń

Popularne posty

  • Justyna
  • Because it's cool to give!
  • Miała dzikie serce
  • DearMe
  • Bling bling
  • TSF photoshoot
  • 25 years old
  • Pancakes
  • Ada
  • 1.08.2017

Obserwatorzy

Translate

Created with by ThemeXpose