instagram facebook tumblr

Positive vibes


No to co, święta, święta i po świętach? Najedzeni, wypoczęci? To zapraszam na nowe zdjęcia. W tym roku nie będzie zbioru fotek z trzech dni, a jedynie z wczoraj ze spaceru nad morzem. Robione aparatem. Jeśli jesteście ciekawi co się ogólnie działo przez ten czas, to zapraszam na instagrama. Moje Święta w tym roku? Spacer po parku Oliwskim i oglądanie światełek (po raz drugi w tym roku), a także mały trip po Sopocie (co widać po tym poście) i oglądanie bajek Disneya. Jakoś w tym okresie włącza mi się tryb "duże dziecko" i tak jak większość ogląda świąteczne filmy, tak ja wolę powrót do dzieciństwa i animowanych seansów. Poza tym czytam najnowszą książkę Reginy Brett. Dajcie znać czy chcielibyście jej recenzję na blogu. 



10:00 2 KOMENTARZE

10:00 No KOMENTARZE



14:11 2 KOMENTARZE

Dzisiaj przychodzę z tematem, który myślę, że zaciekawi osoby lubiące czytać książki. Od razu zaznaczę, że nie jestem specjalistką, ale coś tam się już dowiedziałam i chcę się tym po prostu podzielić.

15:45 2 KOMENTARZE

10:00 No KOMENTARZE

Jesień na całego, już prawie zima, a ja publikuję zdjęcia z kwietnia (nawet nie wiem czy tego roku czy jeszcze 2017, serio nie pamiętam). Nie wiem jakim cudem ten post gdzieś mi umknął i siedział tyle czasu w wersjach roboczych. Aczkolwiek dzięki temu mam Wam do pokazania nowe zdjęcia, więc nie narzekam. 


10:00 No KOMENTARZE

17:49 No KOMENTARZE

W Gdańsku się urodziłam i tutaj mieszkam od małego. Znam to miasto najlepiej. Bez większego problemu umiem się przemieścić komunikacją miejską. Wiem gdzie co jest. Chociaż są rejony, dzielnice, gdzie bywam "od święta" i wtedy lepiej jednak współpracować z "jakdojadę" i google maps. 

Sopot to zawsze było dla mnie to miejsce, gdzie zabierało się gości spoza Trójmiasta na spacer. W końcu Monciak i Molo. To tutaj też, od prawie 5 lat studiuję i moja relacja z Sopotem to takie love/hate (z naciskiem częściej na hate). 

Gdynia to było to najmniej znane przeze mnie miasto. Pamiętam jak jadąc przed pierwszym Open'erem po bilety, śmiałam się, że czuję się niczym turysta. Zupełnie nie wiedziałam co gdzie się znajduje. Na ten moment, mam tutaj pracę oraz uczę się w szkole fotograficznej. 


22:12 No KOMENTARZE

13:00 No KOMENTARZE

19:24 1 KOMENTARZE

13:32 1 KOMENTARZE

Znacie to uczucie, kiedy byliście święcie przekonani, że macie czegoś w zapasie a tu się okazuje, że jednak jesteście w błędzie? Mnie ono spotkało właśnie w momencie kiedy tworzyłam ten post. Byłam pewna, że mam niezły zapas zdjęć do opublikowania, a tu niespodzianka. Jednak jest tego trochę mniej niż się spodziewałam. I w sumie zastanawiam się czy nie wrócić do wrzucania zdjęć też z telefonu, bo robię ich na codzień całkiem sporo?

Dzisiaj mam dla Was zdjęcia z Sopotu. Ostatnio staram się brać ze sobą aparat kiedy idę gdzieś na miasto. Czy to samej czy czekając na kogoś. Poszwęndać się pobliskimi uliczkami, znaleźć jakieś nowe miejsce. Nieważne czy cyfrówka czy analog, ważne, żebym miała coś w plecaku. Czasami zrobię zaledwie kilka zdjęć, a innym razem nieco więcej. Co prawda sprzęt nieco waży, ale czego się nie zrobi dla nowych, ciekawych ujęć.


09:27 No KOMENTARZE

Ja i blog? Kiedy to wszystko się zaczęło? Jak?

Od małego zapisywałam kolejne notesy, ale czegoś mi brakowało w takiej wersji dziennika. Moja przygoda z pisaniem w internecie, tak naprawdę zaczęła się już w podstawówce. Pamięta ktoś taki portal jak epuls.pl? Zamierzchłe czasy, prawda? Była tam jedna zakładka, gdzie można było prowadzić coś a'la pamiętnik. Ogólnie miejsce do zapisywania różnych rzeczy. Lubiłam z tego korzystać, chociaż czasami za bardzo się rozpędzałam i później znajomi miewali ubaw z tego co tam napisałam. 


13:02 2 KOMENTARZE

Dawno nie było na blogu żadnej sesji, więc czas to nadrobić. Typowo jesienne zdjęcia. Ogromnym plusem nauki w szkole fotograficznej jest możliwość współpracy z modelkami, które mają już, nieraz całkiem duże doświadczenie w modelingu. Wiedzą jak się ustawić i pracować przed obiektywem. Nic tylko się cieszyć i korzystać. Miłego oglądania! 


 

14:41 No KOMENTARZE

20:53 No KOMENTARZE

Z moich ambitnych planów co do ciekawych treści na blogu wyszły tylko plany. Typowo. Zaczął się trzeci tydzień października, co dla mnie jest również trzecim tygodniem od powrotu na uczelnie. Powróciła codzienność, czyli studia na zmianę z pracą a co drugi weekend szkoła fotograficzna. Przyznam, że po pierwszym weekendzie byłam mile zaskoczona bo zdałam sobie sprawę, że mimo wszystko za tym tęskniłam. Fajnie było posiedzieć na wykładach, pooglądać ładne fotografie a na końcu przez dwie godziny latać z aparatem. Teraz gorzej będzie z przejrzeniem prawie 300 zdjęć i ich obróbką, ale coś za coś. 

Aktualnie szykuję dwa posty tematyczne, w tym jeden dosyć osobisty (także oczekujcie moich mądrości). Pojawią się też 3 recenzje (i chyba później będzie ich znacznie mniej niż dotychczas, nie wiem czy się cieszycie czy nie). I mam masę zaległych zdjęć z wakacji. Na przykład takie jak te dzisiejsze. 

Ostatnio kilka osób zauważyło, że sporo mnie tutaj. Dodaję całkiem regularnie nowe posty. Zdecydowanie nie ma ciszy, mimo innych obowiązków, które wróciły wraz z końcem wakacji. Pisanie tutaj stało się dla mnie już taką codziennością. Kiedy mam wolną chwilę to myślę co bym mogła tym razem przygotować do opublikowania (zazwyczaj piszę jednego dnia, a publikację ustawiam na kilka dni do przodu). To już dla mnie norma i czasami zastanawiam się czy trochę się w tym nie wypaliłam. Chociaż może to właśnie tak wygląda, że jeśli siedzisz w czymś już pewien czas to nie jest to dla Ciebie nic takiego "wow".  W sensie lubię to robić, ale już dużo rzadziej czuję tą ekscytację kiedy wciskam przycisk "opublikuj". Może zrobiło się tutaj zbyt nudno i monotonnie, who knows. Albo to ta jesień na mnie tak działa. W sumie mieliśmy do niedawna całkiem ładną wiosnę tej jesieni. Nie wiem komu to przeszkadzało, że wykrakał deszcz i zimno. Nie lubię tego. Od kilku lat marudzę na tę porę roku (zwłaszcza, że mam wtedy urodziny a w tym wieku już się na nie nie cieszę), ale tym razem to przechodzi ludzkie pojęcie. I nawet kolorowe liście i piękne światło, które tylko krzyczy "zrób mi zdjęcie!" (wcale nie mam już całej galerii w telefonie w takich ujęciach), nie potrafi mnie w pełni przekonać, że jesień jest fajna. Bo szaroburo, bo deszcz (a zwłaszcza wtedy, kiedy chcesz wybrać się gdzieś z aparatem), bo zimno. Dobra, pomarudziłam i wyszedł mi z tego całkiem rozbudowany post dzisiaj. Pewnie dlatego, że mam coś do zrobienia. Człowiek powinien pisać pracę magisterską, to od razu dostaje przypływu weny do innych rzeczy. Miłego oglądania (jeszcze) letnich zdjęć!


10:00 No KOMENTARZE




10:00 No KOMENTARZE

Mam nadzieję, że polubiliście analogowe zdjęcia w tym samym (albo chociaż podobnym) stopniu co ja, bo dzisiaj Was nimi znowu pomęczę. Tym razem ujęcia z wyjazdu do Szczyrku oraz z ulicy Wajdeloty we Wrzeszczu. Muszę przyznać, że jestem naprawdę zadowolona z większości tych zdjęć. A na pierwszy ogień leci jakże gustowna fotka ręczników, because why not. Enjoy!


10:00 2 KOMENTARZE

Dawno nie było muzycznego postu, także czas nadrobić zaległości. Mam nadzieję, że Wam się spodoba. Miłego słuchania! :)


23:31 No KOMENTARZE

Odkopywanie zdjęć z wakacji ciąg dalszy. Miłego oglądania!


10:00 2 KOMENTARZE

,,Przeczucia to książka o pierwszej miłości. Elżbieta Górska, główna bohaterka, w przeddzień rozpoczęcia nauki w liceum przeprowadza się wraz z całą rodziną do nowego miasteczka. Już pierwszego dnia roku szkolnego poznaje Emilię — pozornie będącą zupełnym jej przeciwieństwem. Choć szybko zaprzyjaźniają się, wkrótce ich relacja zostaje wystawiona na ciężką próbę — w życiu Emilii pojawia się pewien chłopak…

Tytułowe Przeczucia to przeczucia przez duże „P”. Zdarzają się Elżbiecie dość często i zazwyczaj sprawdzają się w stu procentach. Związane są z ludźmi, ale także z wydarzeniami, w których ona sama bierze udział. Elżbieta nie wie, skąd się biorą. Prawdopodobnie z niewytłumaczonej (a może niewytłumaczalnej) intuicji…

Książka Przeczucia jest autorskim debiutem Leny Klimki."


10:00 No KOMENTARZE

Pisałam Wam w ostatnim poście, że lada dzień wracam na uczelnie, a tu niespodzianka bo pojawię się tam dopiero w przyszły wtorek. Tak to jest, jak się nie czyta uważnie aktualności na stronie swojego wydziału. Aczkolwiek nie narzekam na dodatkowy tydzień wakacji, ależ skąd!
Za oknem szaro buro i wietrznie, czyli jesień w pełni. Dlatego stwierdziłam, że czas odkopać zdjęcia jeszcze z lipca. Może trochę ocieplą tą ponurą atmosferę. Robione telefonem w czasie wycieczki z siostrą na rolki i deskę. Tak wygląda okolica, w której mieszkam. Kompletna wieś. Jeziora, pola, lasy. Z jednej strony coraz bardziej męczy mnie mieszkanie na takim "zadupiu", ale z drugiej strony, wiem, że w przyszłości będzie fajnie przyjeżdżać tutaj raz na jakiś czas, żeby odpocząć od miejskiego zgiełku. Widoki potrafią być naprawdę fajne! 


14:12 No KOMENTARZE
Dzisiaj 1 październik czyli teoretycznie zaczynam kolejny rok akademicki. Napisałam teoretycznie, ponieważ dzisiaj była inauguracja i jeszcze brak zajęć, ale od jutra witaj uczelnio. W sumie to dosyć dziwne uczucie, bo czeka mnie ostatni rok studiów. Za rok o tej porze (o ile obronię się jeszcze w okolicach sesji letniej) będę miała już pełne wykształcenie wyższe i skończę swoją edukację. Co prawda planuję chodzić na różne kursy, warsztaty, etc., ogólnie wciąż się rozwijać, jednak to już będzie co innego. Koniec zajęć, egzaminów, pisania prac. Wakacje 2018 były moimi ostatnimi takimi prawdziwymi wakacjami, jako student. Witaj dorosłe życie już niedługo.

Na początku lata stworzyłam na blogu listę rzeczy, które chciałabym zrobić przez te 3 miesiące. Jeśli jesteście ze mną tutaj już dłużej, to dobrze wiecie, że lubię robić podsumowania. Przyznam, że nie wszystkie podpunkty udało mi się wykonać, ale czy to kogoś dziwi?

22:15 No KOMENTARZE


12:40 No KOMENTARZE


20:35 No KOMENTARZE

Dzisiejsze zdjęcia zrobione są jednorazowym aparatem. Dostałam go dwa lata temu na święta od przyjaciółki i dopiero niedawno udało mi się go skończyć (co jest dziwne, patrząc na to, że zwykłe analogi idą mi bardzo szybko). W każdym razie, byłam bardzo ciekawa co wyjdzie z tych zdjęć, ponieważ aparat nie miał lampy błyskowej ani żadnych ustawień, jedynie spust migawki. Już nie pamiętam ile ujęć było do zrobienia na rolce filmu, ale wyszło z tego to co zobaczycie poniżej. Przyznam, że niektóre mnie naprawdę zaskoczyły. Kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać i efekt był dla mnie niezłą niespodzianką. Niektóre zdjęcia wyszły naprawdę dobrze jak na taki sprzęt, inne są bardzo udziwnione, ale stwierdziłam, że i tak Wam je pokażę. Były robione w Ustroniu, w zamku w Łapalicach, Parku Oliwskim, na Osowie, w Gdańskim Zoo, oraz w lesie w Oliwie za V LO. 
Tutaj macie poprzedni post na ten temat -> part I klik 
Miłego oglądania! 


12:48 No KOMENTARZE


,,Odetchnij od miasta to nietypowy przewodnik po agroturystykach ukrytych w najdalszych zakątkach Polski. Aleksandra Bogusławska, autorka popularnego bloga Duże Podróże, wybrała się w podróż w poszukiwaniu ludzi, którzy nie bali się zaryzykować. Rzucili wszystko i otworzyli domy gościnne. Razem z autorką zaglądamy do nich i poznajemy niesamowite historie ich gospodarzy.

Książka Bogusławskiej to nie tylko typowy przewodnik z ciekawymi miejscówkami na weekend, ale też inspirująca opowieść dla tych, którzy zawsze marzyli, żeby zostawić wszystko i uciec z miasta. Oprócz konkretnych adresów i pięknych fotografii znajdziemy w niej ciekawe informacje dotyczące okolicznych atrakcji i pyszne polecenia kulinarne. Odetchnij to pozycja, która może zmienić myślenie o podróżowaniu."


10:00 No KOMENTARZE

Mniej więcej 3 tygodnie temu wróciłam z gór i w końcu udało mi się ogarnąć do końca wszystkie zdjęcia i mogę Wam tu nieco naskrobać na temat tego wyjazdu. 
Jeśli obserwujecie mnie już dłużej, czy znacie bardziej prywatnie to wiecie, jeśli jesteście nowi albo jeszcze średnio zorientowani, to się teraz dowiecie, że kocham góry. Tak, mieszkam nad morzem a moje serce zostawiłam na południu Polski (o czym możecie trochę poczytać tutaj). Oszczędzę Wam zachwycania się tym krajobrazem, bo mogłabym o tym pisać i pisać. Grunt, że bardzo odpoczęłam psychicznie podczas tego wyjazdu (bo fizycznie to zakwasy stały się moimi bestfriendsami).

23:19 4 KOMENTARZE

,,Krótka historia sztuki to nowe, całkowicie innowacyjne wprowadzenie do tematu sztuk pięknych. Skonstruowana w prosty sposób książka omawia ponad 100 najważniejszych dzieł sztuki od rysunków naskalnych w Lascaux po współczesne instalacje i łączy je z najważniejszymi kierunkami, tematami i technikami w malarstwie i rzeźbie.

Zwarta w treści i bogato ilustrowana, książka wyjaśnia jak, dlaczego i kiedy następowały zmiany w sztuce, kto te zmiany wprowadzał, na czym polegały, gdzie wszystko to się działo i jakie niosło konsekwencje. Autorka, unikając artystycznego żargonu, w sposób przystępny i zrozumiały opisuje dzieje sztuk plastycznych na przestrzeni wieków."


20:07 No KOMENTARZE

,,Zło kryje się bliżej, niż myślisz.


Debiut autorki "Zaginionej dziewczyny", książki-fenomenu, którą przeczytało ponad 6 milionów czytelników na całym świecie.


W rodzinnym miasteczku dziennikarki śledczej Camille Preaker dochodzi do dwóch szokujących zbrodni: zostają zamordowane dwie dziewczynki, a ona ma opisać toczące się śledztwo. Camille musi więc wrócić do Wind Gap, małej, dusznej mieściny w stanie Missouri, z której uciekła i której szczerze nienawidzi.


To tam przed laty umarła jej siostra, to tam po raz pierwszy Camille zaczęła kaleczyć swoje ciało, to tam nadal mieszka jej despotyczna matka.


Ciężki małomiasteczkowy klimat, pęczniejący od tajemnic i intryg, poczucie strachu zawieszone w nieruchomym, wilgotnym powietrzu i demony przeszłości, z którymi Camille musi sobie poradzić. Czy będzie w stanie to przetrwać? Czy morderca uderzy raz jeszcze?"


16:32 No KOMENTARZE

Cześć! Dzisiaj mam dla Was zdjęcia z Alą. Poznałyśmy się w czasie wolontariatu na Festiwalu Szekspirowskim i już po pierwszym dniu pracy byłyśmy umówione na sesję. Można i tak :D
Tym razem nie działałam ze swoim Olympusem bo próbuję sił w pracy z Canonem. To zawsze jakaś odmiana. Myślę, że wyszło całkiem fajnie. 
Miłego oglądania :)


15:54 No KOMENTARZE

Cześć! Witam Was po ponad tygodniowej nieobecności na blogu. Zastanawiałam się czy na ten czas nie ustawić publikacji jednego albo dwóch postów, ale stwierdziłam, że każdemu się przyda mała przerwa. Mi ona zdecydowanie pomogła odpocząć, oderwać trochę myśli od codzienności. O tym gdzie byłam, jakie wrażenia mam po wyjeździe i ogólnie całą relację (a trochę zdjęć będzie, zresztą jak zawsze), zobaczycie niedługo na blogu. 

Dzisiaj mam dla Was trochę zdjęć zrobionych w tzw. złotą godzinę. Mając chwilę czasu i widząc co się dzieje ze światłem, nie mogłam nie wziąć aparatu, psa i nie wybrać się na spacer. Jedyny minus, to fakt, że ubrałam wtedy nowe buty, które upolowałam w H&M za dosłownie grosze. Obtarły mnie do krwi i powrót do domu był dosyć bolesny. 

Przy okazji mam pytanie, czy chcielibyście przeczytać post o współpracach z wydawnictwami? Od czego zacząć, jak to wygląda, etc? Nie jestem jakimś wielkim znawcą i sama działam dopiero od kilku miesięcy, ale myślę, że mogłabym coś powiedzieć na ten temat. Także dajcie znać w komentarzach czy bylibyście chętni :)

Tymczasem zostawiam Was ze zdjęciami roślinek i zachodu słońca, czyli moimi ulubionymi!


10:00 1 KOMENTARZE

,,Paryż, pracownia malarska ukryta w pełnym zieleni zaułku. Madeline właśnie ją wynajęła, żeby odpocząć i cieszyć się samotnością. W wyniku nieporozumienia w to samo miejsce trafia Gaspard, młody pisarz ze Stanów Zjednoczonych, który chce w spokoju popracować nad nową książką. Los skazuje tych dwoje wrażliwych samotników na dzielenie jednej przestrzeni życiowej. 

Pracownia należała do słynnego artysty, Seana Lorenza; we wnętrzu wciąż widać jego fascynację kolorami i światłem. Pogrążony w smutku po śmierci syna malarz zmarł rok wcześniej, pozostawiając po sobie trzy obrazy, które wkrótce przepadły bez wieści. Madeline i Gaspard, zafascynowani geniuszem i zaintrygowani tragicznym losem poprzedniego lokatora, postanawiają połączyć siły, aby odzyskać te niezwykłe malowidła. 

Zanim odkryją sekret Seana Lorenza, będą musieli zmierzyć się z własnymi demonami, a prowadzone przez nich śledztwo na zawsze odmieni ich życie."


13:39 No KOMENTARZE

Post, którym zaczynam nową serię na blogu, a mianowicie zdjęcia analogowe. Nie, nie jest to żadna aplikacja na telefon (których teraz mnóstwo). Zdjęcia są zrobione normalnym aparatem analogowym z filmem. Muszę przyznać, że praca z tym sprzętem to była dla mnie niezła zabawa. Kompletnie nie wiedziałam co z tego wyjdzie i czy dobrze ustawiam aparat. Z 37 zdjęć zostało 30, także myślę, że niezły wynik, zwłaszcza jak na pierwszy raz. Mam jeszcze drugi film, który jest zapełniony i mam nadzieję, że uda mi się go wywołać w najbliższym czasie. Zobaczymy co z tego wyjdzie. 
Tymczasem zapraszam Was na kompletny misz masz zdjęciowy. Będzie trochę Osowy, trochę morza, trochę Gdańskiej Starówki. Niektóre są moim zdaniem naprawdę dobre, a inne wyglądają jakby dostały od aparatu dodatkowy filtr, ale przez to wyglądają całkiem ciekawie :D 


18:00 No KOMENTARZE

Zdziwieni, że nowe posty dzień po dniu? Spoko, nie tylko Wy. Trochę mi się tego nazbierało, a za tydzień wyjeżdżam i chcę jednak coś jeszcze opublikować. Dzisiaj przed moim obiektywem możecie ponownie zobaczyć Mateusza (tutaj zdjęcia z poprzedniej sesji -> klik). Planowałam sesję nad morzem, później wybraliśmy Wajdeloty we Wrzeszczu, a koniec końców i tak wylądowaliśmy znowu w lesie. To już chyba siła wyższa. 


10:00 No KOMENTARZE

Cześć! Mamy już prawie połowę sierpnia, a ja publikuję zdjęcia ostatniego weekendu czerwca. Ale lepiej późno niż wcale! Pokażę Wam dzisiaj efekty ostatniej sesji w szkole fotograficznej. Mieliśmy na podstawie dwóch obrazów zrobić ich odwzorowanie oraz karykaturę. Mam tylko jeden z nich czyli "Żydówkę z pomarańczami" bo przyznam, że druga praca średnio mi się podobała. Jakoś nie mój klimat. Jednak tutaj myślę, że wyszło całkiem fajnie :) Pamiętam, że na tych zajęciach było wyjątkowo wesoło i super się bawiliśmy tworząc i odwzorowanie i karykaturę. Do tego bardzo cierpliwa modelka i czego chcieć więcej? :D


12:06 No KOMENTARZE


Cześć! Jak się rozkręciłam z recenzjami książek to nie mogę przestać. Ale spokojnie. Jakoś w przyszłym tygodniu pojawi się jeszcze jedna i na razie będzie więcej zdjęć (bo mam ich coraz więcej). 
Dzisiaj przyszła kolej (w końcu) na relację z tegorocznego Open'era. Znowu byłam tylko na jeden dzień, chociaż początkowo planowałam kupić bilet choćby weekendowy. Jednak nie wyszło, ale szczerze to chyba nie żałuję (chociaż było kilka fajnych koncertów, na które z chęcią bym się wybrała, już trudno). W tym roku szłam głównie na Dawida Podsiadło, Bruno Marsa i Years&Years. 



22:17 No KOMENTARZE
,,Nina należy do elity i u boku bogatego męża prowadzi wygodne życie, jakiego zawsze pragnęła. Ich syn Finch właśnie dostał się na wymarzone studia w Princeton.

Tom jest samotnym ojcem i pracuje od rana do nocy. Rozpiera go duma, gdy jego córka Lyla dzięki stypendium zaczyna naukę w prywatnym liceum. Dziewczyna usilnie stara się dopasować do obcego jej otoczenia, choć latynoska uroda odziedziczona po matce wcale jej w tym nie pomaga.

Światy Niny i Toma zderzają się gwałtownie, gdy w szkole wybucha skandal obyczajowy z udziałem ich dzieci.

Pośród piętrzących się kłamstw bohaterowie będą musieli przemyśleć relacje z najbliższymi i odpowiedzieć sobie na ważne pytanie: czego naprawdę pragną?"


12:03 No KOMENTARZE

Cześć! Dzisiaj mam dla Was kolejną małą relację, tym razem z Targów Vintage na Podwórku (więcej o nich tutaj klik). Jednak w porównaniu do tych, które miały miejsce w Sztuce Wyboru, teraz nic nie kupiłam. Trochę żałuję bo widziałam kilka fajnych rzeczy, ale nie wzięłam ze sobą żadnej gotówki. Chociaż może to i lepiej. Z tego co się zorientowałam to na Podwórku były raczej osoby prywatne. Ewentualnie jakieś małe sklepiki oferujące biżuterie. Za to, na odwiedzających czekały też foodtrucki, co jak dla mnie jest całkiem fajnym pomysłem. Trafiłam tutaj już późnym popołudniem i niestety część stanowisk się już powoli zwijała i ogólnie widać było, że całe wydarzenie się kończy. Mimo to, coś tam dla Was mam do pokazania :)


18:00 3 KOMENTARZE

Zapewne wiecie o tym, że mieszkam w Trójmieście. Tutaj się urodziłam, wychowałam, dorastałam i tu żyję. Bardzo często kiedy poznaję kogoś poprzez maile/listy i piszę mu skąd jestem to czytam słowa "Jak ja Ci zazdroszczę morza!". Wtedy zaskakuję daną osobę tym, że nie jestem zbytnią fanką Bałtyku. Tak, mieszkając nad morzem, na plaży bywam raz na jakiś czas. Zazwyczaj w różne pory roku, nie tylko latem. Kiedyś bywałam częściej. Teraz zazwyczaj kończy się na spacerze, chwili pochillowania, zrobieniu zdjęć i uciekam z plaży. Czasami posiedzę ze znajomymi, ale zdecydowanie nie jestem tym typem człowieka, który może leżeć na piasku godzinami i się opalać. Oj nie. Kąpać się też nie lubię, zwłaszcza w Bałtyku. Co najwyżej pomoczę nogi. 
Zauważyłam, że bardzo często słowa "no wiesz, mieszkać nad morze i z tego nie korzystać?" słyszę albo od osób, które przyjechały na studia do Trójmiasta i wcześniej nie mieszkały w północnej bądź północno-zachodniej Polsce albo od tych mieszkających po prostu w innych częściach Polski. Ja za to zazdroszczę tym, którzy mogą codziennie podziwiać widok gór. Chociaż czy gdybym sama widziała je dzień w dzień to wciąż bym się nimi zachwycała?
Kilka razy już słyszałam tekst "zwykle zazdrościmy innym tego, czego nie mamy, a inni zazdroszczą nam tego, co my mamy". Czyli ludzie z Południa czy z Centralnej Polski zazdroszczą morza, a ci z nad morza czasami (na przykład właśnie ja) zazdroszczą gór.  
Oczywiście to nie jest tak, że nie znoszę Gdańska. Bo jestem do tego miasta przywiązana, w końcu spędziłam tu całe swoje dotychczasowe życie. I samo morze darzę też jakąś tam sympatią. Po prostu męczą mnie tłumy turystów, wieczne korki i nie do końca odpowiada mi klimat nadmorskiego kurortu.
Znajomi też się ze mnie śmieją, że jak już się wybiorę na tą plażę to kończę ze zdjęciami niczym typowy turysta, haha. Może coś w tym jest. Zostawiam Was z małą relacją z ostatniego spaceru nad morzem ;) 
A jak to jest u Was? Wolicie górskie czy nadmorskie klimaty? A może jeziora albo lasy?



10:00 4 KOMENTARZE

Cześć. Pewnie zastanawiacie się czemu pod koniec lipca publikuję wpis apropo wydarzenia, które miało miejsce 1 czerwca. Toż to już prawie dwa miesiące temu. Przyczyna jest prosta. Miałam ambitny plan, żeby poza zdjęciami i tekstem, zamieścić w poście również filmik z fragmentami koncertów. Tak jak zrobiłam to po zeszłorocznym Open'erze (tutaj znajdziecie wpis klik). Jednak tym razem nie było to takie proste. Mam nowy komputer z innym systemem niż wtedy i kompletnie nie potrafię ogarnąć skonwertowania plików do jednego formatu i złączenia tego w sensowną całość (nie wiem co mi odwaliło też, żeby nagrywać filmiki w pionie i poziomie). Może gdybym usiadła do tego na spokojnie, to coś bym w końcu wykombinowała, ale mam też inne rzeczy na głowie, w tym pracę i w końcu zrezygnowałam z tego. Mówi się trudno. Średnio widzę moją karierę montażysty, ale przynajmniej jest trochę zdjęć (jakby to była jakaś nowość Pawłowska).    


16:14 2 KOMENTARZE

,,Wszyscy chcą cudu! Każdy boi się jednak konsekwencji, które za nim stoją.
Za każdym świętym stoi cud! Za każdym cudem stoi człowiek. W każdym człowieku jest mrok, z którym musi się zmierzyć.
Konsekwencje, które niesie ze sobą cud, mogą okazać się mroczne i niebezpieczne. Czy jesteś w stanie podjąć ryzyko?
Konsekwencje, które niesie ze sobą cud, mogą okazać się inne, niż oczekujesz. Czy jesteś w stanie zmierzyć się z mrokiem, który w sobie nosisz?
Cud nie zawsze jest tym, czego się spodziewasz.

Olbrzym, pastor z głową kojota, mężczyzna porośnięty mchem i kobieta, na którą zawsze pada deszcz – wszyscy przybyli do sennego i tajemniczego miasteczka Bicho Raro w oczekiwaniu na cud. Zamieszkuje je rodzina Soria, wśród której od wieków rodzą się święci, a pątnicy zmierzają do nich z najdalszych zakątków kraju. 
Beatriz, Joaquin i Daniel są kuzynami i postanawiają zawalczyć o swoją przyszłość. Chcą zmierzyć się z rodzinną legendą oraz przekleństwem. Pozornie niedostępna i zimna Beatriz uważa, że nie dotyczą jej porywy serca. Joaquin jako tajemniczy Diablo, Diablo oddaje się pasji prowadzenia nielegalnej rozgłośni radiowej. Daniel – mianowany przez rodzinę świętym z Bicho Raro – zdaje się czynić cuda dla wszystkich poza sobą. 
Nad pustynne Kolorado nadciąga mrok, który można pokonać tylko wtedy, jeśli ma się odwagę spojrzeć w głąb siebie i zmierzyć się z własnymi uczuciami. Jak cuda odmieniają los pątników, tak los rodziny Soria odmieni się wraz z przybyciem do miasteczka Pete'a Wyatta i historią pewnej miłości."



20:13 1 KOMENTARZE

Cześć! Dawno na moim blogu nie było zdjęć makro, które tak bardzo lubię, dlatego stwierdziłam, że czas to zmienić. Znowu przez dłuższy czas nie byłam na zdjęciach, albo jak już to robiłam je tylko telefonem. Aktualnie mam trochę wolnego od pracy, w związku z czym wzięłam aparat, psa i poszłam w plener. 


10:00 No KOMENTARZE

"W domu Heliosa, boga słońca i najpotężniejszego z tytanów, rodzi się córka. Kirke jest dziwnym dzieckiem – nie tak potężnym jak ojciec ani tak bezwzględnym jak matka... Dziewczyna próbuje odnaleźć się w świecie śmiertelników, lecz odkrywa w sobie czarnoksięską moc, dzięki której może zagrozić samym bogom… Z tego powodu zostaje wygnana. Nie zamierza jednak przestać kształcić się w czarach. Jej ścieżki skrzyżują się z Minotaurem, Dedalem, jego synem Ikarem, morderczą Medeą i, oczywiście, z przebiegłym Odyseuszem.

Samotna kobieta zawsze narażona jest na niebezpieczeństwo, a Kirke nieświadomie budzi gniew zarówno w ludziach, jak i w mieszkańcach Olimpu. Aby ochronić to, co kocha, będzie musiała zebrać wszystkie siły i zdecydować, czy należy do bogów, z których się urodziła, czy do śmiertelników, których pokochała."





10:00 1 KOMENTARZE
"Morwowe wzgórze to historia o kobiecej przyjaźni w trudnych czasach wojny i przemian ustrojowych w Polsce, o miłości i tragicznej śmierci najbliższych, wreszcie o nadziei i tęsknocie. Klotyldę Domską i jej rodzinę, mieszkańców Kresów Wschodnich, poznajemy w czasie wybuchu II wojny światowej. Ojciec, należący do tajnej organizacji, zostaje wysłany do walki z Niemcami, ale od 1943 roku nie ma z nim kontaktu; w rodzinnym domu od wybuchu bomby ginie brat Andrzej, zaś bohaterka, wraz z matką, wyjeżdża do kuzynki Anny Łabędzkiej, do podkrakowskiej wsi. To miejsce przedwojennych wakacji jej rodziców – morwowe wzgórze, miejsce spotkań zakochanych, z którego rozpościera się widok na całą okolicę. Tam Klocia poznaje Olesia, z którym połączy ją miłość, a los rozdzieli na lata. Dzieciństwo i młodość bohaterka spędza w domu Anny, dopiero po wyjściu za mąż za Jana przeprowadza się na Śląsk, tam rodzi i wychowuje jedyną córkę Julię. Po latach nieszczęśliwego małżeństwa i trudnego macierzyństwa, Klotylda powraca na wieś, gdzie nieoczekiwanie spotyka Olesia. Kiedy już nic nie stoi na przeszkodzie, by byli wreszcie razem, śmierć upomina się o kochanków."



13:08 1 KOMENTARZE

"Książka popularnonaukowa, przedstawiająca mechanizmy stojące za przeklinaniem, historię badań nad przekleństwami, historię samych przekleństw oraz procesy zachodzące w mózgu ludzi używających soczystego języka.

Autorka stawia zadziwiające pytania i kompetentnie na nie odpowiada. Czy przeklinanie potrafi działać znieczulająco? Czy kobiety klną inaczej niż mężczyźni? Czy szympansy używają brzydkich wyrazów? Czy przeklinanie w miejscu pracy pomaga zbudować kreatywny zespół?"


10:00 No KOMENTARZE

"Książka Dariusza Lisa „Przez ile dróg” jest podróżą do przełomu lat 70. i 80., w którą zabiera czytelników autor. Jednym z głównych bohaterów jest Mateusz, który zbiegiem okoliczności, zupełnie przypadkowo, przeprowadza się wraz z rodzicami do niewielkiego miasteczka i w połowie semestru rozpoczyna naukę w technikum rolniczym. Nowe miejsce, nowi ludzie, nowe sytuacje, a wszystko to wplecione w trudy dojrzewania w szarej rzeczywistości Polski Ludowej, tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego.

Dariusz Lis zaprasza czytelników w podróż w nie tak daleką przeszłość, zadając pytania, które mają znaczenie także współcześnie: czym jest przyjaźń, co jest najważniejsze w życiu, jak osiągnąć szczęście, czy z biegiem lat zmieniamy się na lepsze?"


14:49 No KOMENTARZE

Trochę się zastanawiałam nad tym, co dla Was tutaj dzisiaj przygotować. Bardzo chciałam móc już wstawić post z relacją z Orange Warsaw Festiwal. W końcu mamy już 12 lipiec, a w Warszawie byłam 1 czerwca. Także ponad miesiąc. Jednak ze względu na to, iż chcę skleić filmik to może to jeszcze chwilę potrwać. Aczkolwiek na pewno na blogu zagości relacja z OWF i tegorocznego Open'era, bez obaw! Mam też nadzieję, że będzie to miało miejsce w niedalekiej przyszłości.


18:35 No KOMENTARZE

"Wiersze z tomu "Znowu pragnę ciemnej miłości" zabierają na wyprawę pełną czułych wyznań, miłosnych szeptów, pikantnych opowieści, ale także bezbrzeżnej tęsknoty wypełniającej niekiedy ciała kochanków. To poetycka podróż po światach, które mieszczą się pod powiekami i w uścisku dwójki zakochanych w sobie ludzi.

Joanna Lech dokonała subiektywnego wyboru tekstów kilkunastu postaci polskiej sceny poetyckiej. „Znowu pragnę ciemnej miłości” obejmuje wiersze autorek i autorów obsypanych nagrodami, uznanych, ale też tych, o których zapomnieliśmy. Łączy ich jedno — historie o najbardziej pożądanym, a jednocześnie najokrutniejszym uczuciu: miłości.

„Znowu pragnę ciemnej miłości” obejmuje wybór wierszy Jakobe Mansztajna, Jacka Podsiadły, Haliny Poświatowskiej, Tadeusza Różewicza, Rafała Wojaczka, Tomasza Różyckiego, Marcina Świetlickiego, Justyny Bargielskiej, Miłosza Biedrzyckiego, Julii Fiedorczuk, Romana Honeta, Genowefy Jakubowskiej-Fijałkowskiej, Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Joanny Lech, Marty Podgórnik, Joanny Oparek, Anny Świrszczyńskiej oraz Agnieszki Wolny-Hamkało."


13:48 3 KOMENTARZE

Cześć! Dzisiaj mam dla Was małą relację z Targów Vintage, które miały miejsce w czerwcu w Sztuce Wyboru w Gdańsku. Odrobinę więcej szczegółów apropo tego wydarzenia znajdziecie tutaj -> klik. O tych Targach czytałam już kiedyś, albo na czyimś blogu albo gdzieś na fb. Dlatego jak tylko zobaczyłam to wydarzenie, to wiedziałam, że będę musiała tam się zjawić. I się udało! 

Jak będziecie mogli zobaczyć po poniższych zdjęciach, było naprawdę sporo różnych stoisk. Jakieś sklepiki vintage, ale również prywatne osoby, które po prostu wystawiały swoje ciuchy na sprzedaż. Można było kupić sukienki, tshirty, koszule, spodnie, torby, kurtki, buty, biżuterie, okulary, etc. Cenowo wyglądało to bardzo różnie, bo niektóre rzeczy były w granicach do 20-30 zł, w tym też pudełka z różnościami za 8-10 zł, ale też i droższe (np. kurtka za 250 zł). Można było upolować coś za grosze, ale czasami te ceny jednak bolały. Zwłaszcza jak się upatrzyło jakąś super bluzę i okazuje się, że niestety nie jest ona na naszą kieszeń. No i takie kurduple jak ja, będą ubolewać nad tym, że sporo ciuchów jest dużo za dużych i nie wygląda się w nich zbyt korzystnie. Mimo to, myślę, że sam klimat też jest bardzo fajny. Można spotkać ciekawych ludzi, pogadać. Z pewnością wybiorę się na kolejną edycję.
Jeśli jesteście ciekawi co kupiłam, to zapraszam na koniec tego wpisu. Zdjęć nie jest dużo, także raczej Was dzisiaj nie zanudzę :D



14:39 No KOMENTARZE

"Niezwykła książka o niezwykłej kobiecie. Biografia – bez biografii. O fotografii – bez fotografii. Warto przeczytać!

Chris Niedenthal

Opowieść o losach niezwykłej fotografki Vivian Maier, która pozostawiła po sobie dorobek w postaci 150 tysięcy fotografii.

Tajemnicza, ekstrawagancka, niezwykle utalentowana – tak w skrócie można opisać Vivian Maier, jedną z najciekawszych postaci fotografii XX wieku. Jej prace, odkryte przez przypadek w 2007 roku, zaledwie dwa lata przed śmiercią artystki, szybko obiegły Internet i od razu stały się sensacją w świecie sztuki. Na co dzień skryta i zagadkowa, pracująca jako opiekunka do dzieci, nikomu nie pokazywała swoich zdjęć.

W czasach nachalnej autopromocji artystów i wybujałego egocentryzmu postać Vivian Maier budzi szczególną fascynację. Kim tak naprawdę była ta ekscentryczna postać? Dlaczego przez całe życie tworzyła anonimowo? Czy była świadoma swojego niezwykłego talentu? Odpowiedzi na te pytania stara się udzielić Christina Hesselholdt w nietuzinkowej w treści i formie powieści o kultowej fotografce."

Wyjątkowa historia o stracie i jednocześnie apetycie na życie. […] Szczególna umiejętność kreowania postaci przez autorkę sprawia, że czujemy, jakby były realne.

„Kristeligt Dagblad”

Fascynujący i urzekający portret osobliwej duszy artystki.

„Nordjyske Stiftstidende”

11:58 No KOMENTARZE
Newer Posts
Older Posts

Strony

  • Strona główna
  • ABOUT ME
  • CONTACT/COLLABORATION

Cześć!

Cieszę się, że trafiłeś na mojego bloga. Rozgość się.
Jestem Marta i mieszkam nad morzem, chociaż swoje serducho zostawiłam w górach. Co u mnie znajdziesz? Na pewno dużo zdjęć, książek, relacji z podróży i wydarzeń, a do tego trochę muzyki. Lubię pisać, dzielić się swoimi spostrzeżeniami i myślami. Staram się zarażać pozytywną energią i cieszyć z małych rzeczy. Ponoć całkiem otwarty i rozgadany ze mnie człowiek, więc myślę, że nie będzie Ci ze mną nudno.

Więcej informacji znajdziesz w zakładce "about me".

Follow Me

Etykiety

analog DailyPost Inne muzyka recenzje relacje sesje TAGI tematyczne zdjęcia

Archiwum

  • ►  2023 (7)
    • ►  kwietnia (2)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2022 (33)
    • ►  grudnia (4)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (2)
    • ►  września (2)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (2)
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (4)
    • ►  stycznia (7)
  • ►  2021 (53)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (2)
    • ►  września (3)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (4)
    • ►  czerwca (4)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (3)
    • ►  marca (8)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (7)
  • ►  2020 (70)
    • ►  grudnia (5)
    • ►  listopada (9)
    • ►  października (6)
    • ►  września (5)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (7)
    • ►  czerwca (7)
    • ►  maja (6)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (7)
  • ►  2019 (53)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (3)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (3)
    • ►  maja (7)
    • ►  kwietnia (9)
    • ►  marca (9)
    • ►  lutego (4)
    • ►  stycznia (1)
  • ▼  2018 (88)
    • ▼  grudnia (7)
      • Christmas 2018
      • Pierwsze słowo
      • Wrzeszcz in december
      • Współpraca recenzencka - jak zacząć
      • 365 dni cudowności
      • Sunday walking
      • The Greatest Showman
    • ►  listopada (6)
      • My relationship with Gdynia
      • Gdynia Orłowo pocztówka
      • Never Never
      • Nawiedzony dom na wzgórzu
      • Sopot in October
      • How I started to be a blogger
    • ►  października (10)
      • TSF Autumn session
      • Rosomak
      • October thoughts
      • Alan Cole nie jest tchórzem
      • Analog part. III
      • Playlist autumn
      • 9.10.2018
      • Przeczucia
      • Little throwback to July
      • The end of summer 2018
    • ►  września (7)
      • Ocean's 8
      • Ogród Zuzanny
      • Analog part. II
      • Odetchnij od miasta
      • Szczyrk
      • Krótka historia sztuki
      • Ostre przedmioty
    • ►  sierpnia (9)
      • Ala
      • Back to reality
      • Apartament w Paryżu
      • Analog part.I
      • Mateusz part. II
      • Żydówka z pomarańczami TSF
      • Open'er 2018
      • Wszystko czego pragnęliśmy
      • Targi Vintage na Podwórku
    • ►  lipca (13)
      • Baltic Sea
      • Orange Warsaw Festival 2018
      • Przeklęci święci
      • Makro July 2018
      • Kirke
      • Morwowe wzgórze
      • Bluzgaj zdrowo. O pożytkach z przeklinania
      • Przez ile dróg
      • 17.06.2018
      • Znowu pragnę ciemnej miłości
      • Targi Vintage
      • Vivian
    • ►  czerwca (2)
    • ►  maja (9)
    • ►  kwietnia (9)
    • ►  marca (9)
    • ►  lutego (4)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2017 (96)
    • ►  grudnia (11)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (12)
    • ►  września (7)
    • ►  sierpnia (7)
    • ►  lipca (10)
    • ►  czerwca (7)
    • ►  maja (8)
    • ►  kwietnia (8)
    • ►  marca (10)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (4)
  • ►  2016 (32)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (4)
    • ►  października (4)
    • ►  września (3)
    • ►  sierpnia (2)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (2)
    • ►  maja (2)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (2)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2015 (18)
    • ►  grudnia (4)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (7)
    • ►  września (5)

Łączna liczba wyświetleń

Popularne posty

  • Justyna
  • Because it's cool to give!
  • Miała dzikie serce
  • DearMe
  • Bling bling
  • TSF photoshoot
  • 25 years old
  • Pancakes
  • Hello, June!
  • Ada

Obserwatorzy

Translate

Created with by ThemeXpose