17.06.2018

by - 18:35


Trochę się zastanawiałam nad tym, co dla Was tutaj dzisiaj przygotować. Bardzo chciałam móc już wstawić post z relacją z Orange Warsaw Festiwal. W końcu mamy już 12 lipiec, a w Warszawie byłam 1 czerwca. Także ponad miesiąc. Jednak ze względu na to, iż chcę skleić filmik to może to jeszcze chwilę potrwać. Aczkolwiek na pewno na blogu zagości relacja z OWF i tegorocznego Open'era, bez obaw! Mam też nadzieję, że będzie to miało miejsce w niedalekiej przyszłości.


Właściwie nie wiem co mam Wam dzisiaj napisać. Jak przekazać to co siedzi mi w głowie. I pomyśleć, że kiedyś takie pisanie było dla mnie bardzo proste. Bez problemu potrafiłam zrobić ze swojego bloga internetowy pamiętnik. Dzielić się ze światem moimi przemyśleniami. I to momentami aż bardzo. A teraz próbuję działać w drugą stronę i udostępniać jak najmniej rzeczy ze swojego życia. Bo wbrew pozorom to co pokazuję tutaj na blogu, instagramie czy instastory to tylko 1/100 tego co się u mnie dzieje. I tak, jeśli nie załapaliście się na informację, zrezygnowałam ze snapchata. Nie mam pojęcia czy kiedykolwiek jeszcze coś tam wstawię czy lada dzień nie usunę tej aplikacji ze swojego telefonu. Mam do niej sentyment. Poznałam sporo fajnych osób, miałam możliwość przeczytać bardzo miłe, wspierające i motywujące słowa, za które dziękuję. Było to pierwsze miejsce gdzie udostępniałam informacje o nowych postach, albo wrzucałam kompletne duperele i do dzisiaj jestem w szoku, że tyle osób chciało to oglądać. Jednak powstało instastory, weszła nowa aktualizacja snapchata i liczba oglądających tak bardzo spadła, że to prędzej czy później zwiastowało tym, że ludzie przerzucą się całkowicie na instagram. Sama długo się broniłam i na instastory wrzucałam coś tylko "od święta". W końcu sama wymiękłam. Skusiły mnie zasięgi, opcje w dodawanych snapach i wygoda w oglądaniu. Aktualnie już prawie nie wchodzę na snapchata i zapominam o jego istnieniu. Także jeśli chcecie mnie dalej obserwować to zapraszam na instagrama. Znajdziecie go w rubryczce ,,follow me" po prawej stronie, ewentualnie mój nick to donkeyponky, tak jak nazwa bloga.
To co teraz napiszę z pewnością rozbawi sporą część z Was (bo przecież trochę mnie jest w social mediach), ale internet zaczyna mnie męczyć. Za dużo go wszędzie. Kiedyś traktowany jako typowa rozrywka, teraz momentami przeraża mnie jak ważny stał się dla ludzi. Sama dzięki niemu poznałam masę świetnych osób, mogłam rozwijać swoje hobby, znalazłam inspiracje, etc. Od pewnego czasu mimo wszystko ta działalność w mediach społecznościowych zaczęła mnie przytłaczać. Dlatego nie wiem czy nie zrobię sobie dłuższego detoksu od internetu. Od bloga, instagrama, facebook'a. Po prostu wszystkiego. Wyloguję się na pewien czas, nabiorę od nowa dystansu do tego. Bo nawet głupie dodanie zdjęcia na ig przestało by dla mnie przyjemnością a stało się po prostu przyzwyczajeniem.
Póki co mam trochę postów do dodania, w tym recenzji, relacji, zdjęć. Jednak nie zdziwcie się jeśli za jakiś czas nastąpi dłuższa cisza. 

Tymczasem zapraszam Was na kilka leśnych zdjęć. Zrobiłam je wszystkie telefonem w czasie wycieczki rowerowej. Muszę się w końcu wybrać tam kiedyś z aparatem, bo to moja najbliższa okolica a nie pamiętam kiedy ostatnio robiłam tutaj zdjęcia moim Olympusem. 























You May Also Like

0 KOMENTARZE