Przeklęci święci
,,Wszyscy chcą cudu! Każdy boi się jednak konsekwencji, które za nim stoją.
Za każdym świętym stoi cud! Za każdym cudem stoi człowiek. W każdym człowieku jest mrok, z którym musi się zmierzyć.
Konsekwencje, które niesie ze sobą cud, mogą okazać się mroczne i niebezpieczne. Czy jesteś w stanie podjąć ryzyko?
Konsekwencje, które niesie ze sobą cud, mogą okazać się inne, niż oczekujesz. Czy jesteś w stanie zmierzyć się z mrokiem, który w sobie nosisz?
Cud nie zawsze jest tym, czego się spodziewasz.
Olbrzym, pastor z głową kojota, mężczyzna porośnięty mchem i kobieta, na którą zawsze pada deszcz – wszyscy przybyli do sennego i tajemniczego miasteczka Bicho Raro w oczekiwaniu na cud. Zamieszkuje je rodzina Soria, wśród której od wieków rodzą się święci, a pątnicy zmierzają do nich z najdalszych zakątków kraju.
Beatriz, Joaquin i Daniel są kuzynami i postanawiają zawalczyć o swoją przyszłość. Chcą zmierzyć się z rodzinną legendą oraz przekleństwem. Pozornie niedostępna i zimna Beatriz uważa, że nie dotyczą jej porywy serca. Joaquin jako tajemniczy Diablo, Diablo oddaje się pasji prowadzenia nielegalnej rozgłośni radiowej. Daniel – mianowany przez rodzinę świętym z Bicho Raro – zdaje się czynić cuda dla wszystkich poza sobą.
Nad pustynne Kolorado nadciąga mrok, który można pokonać tylko wtedy, jeśli ma się odwagę spojrzeć w głąb siebie i zmierzyć się z własnymi uczuciami. Jak cuda odmieniają los pątników, tak los rodziny Soria odmieni się wraz z przybyciem do miasteczka Pete'a Wyatta i historią pewnej miłości."
Tuż przed lekturą zorientowałam się, że spotkałam się już wcześniej z tą autorką. Kiedyś było dosyć głośno o serii ,,Wilkołaki z Mercy Falls" i właśnie te książki to było moje pierwsze zetknięcie się z twórczością Maggie Stiefvater. Byłam bardzo ciekawa jak będzie w tym przypadku bo Drżenie i pozostałe części bardzo mi się podobały.
,,Przeklęci święci" to książka z działu dla młodzieży ale nie jest to typowa młodzieżówka z masą akcji.
Rok 1962. Miejsce gdzie rozgrywa się cała historia to Bicho Raro, czyli wieś gdzieś na pustyni w Kolorado. Ludzie potrafią przebyć naprawdę sporo kilometrów, żeby się tam dostać i otrzymać cud. Czemu? Bo mieszka tam Soria, czyli rodzina, w której od pokoleń rodzą się Święci. Mogą oni dokonać cudów na ludziach. Kiedy nastanie pierwszy cud osoba staje się pątnikiem i potem ona sama musi na sobie dokonać cudu, jednak najpierw ma za zadanie pokonać swój mrok.
Głównymi bohaterami jest trójka kuzynów. Daniel, który sprawia cuda, Beatriz zajmująca się odnową ciężarówki i Joaquin, który jest prezenterem w nielegalnej stacji radiowej. Poza tym roi się od innych postaci. Jest naprawdę różnorodnie.
Cała historia rozpoczyna się od tego, że do Bicho Raro docierają dwie nowe osoby a jeden ze Świętych, czyli Daniel nagle znika. Zaczyna się akcja poszukiwawcza.
Jest to historia o pokoleniu, które pragnie zmienić swoje życie. Pragną pomagać innym i żyć pełną piersią, a nie w ciągłym strachu przed mrokiem tak jak ich rodziny.
Książka ma zaledwie 300 stron i czyta się ją bardzo szybko (mi się udało w kilka dni). Jednak nie porywa od pierwszych stron. Mnie wciągnęła dopiero pod koniec. Mimo to, nie jest to zła pozycja. Zaciekawia, człowiek chce poznać dalsze losy bohaterów. Ma w sobie coś co nie pozwala jej tak łatwo odłożyć.
Przy okazji zdradzę Wam taką ciekawostkę o mnie. Bardzo rzadko wyłapuję cytaty w książkach. Zazwyczaj zauważę coś ciekawego i po prostu czytam dalej. A w tej książce aż zaznaczyłam kilka fragmentów.
,,Kiedyś w Bicho Raro stała wielka, dobrze wykonana stodoła mieszcząca nawet dwieście bel siana, dwanaście koni, mały traktor i dwadzieścia cztery jaskółki dymówki. (...) Niedługo po tym, jak stodoła powstała, szturchnął ją wiatr, jak szturchał wszystkie rzeczy w Dolinie San Luis. Nic się nie stało, ponieważ zbudowano ją solidnie. Wiatr szturchał ją cały tydzień i wciąż nic się nie działo. Szturchał ją dziewięćdziesiąt dziewięć tygodni z rzędu i dalej nic się nie działo, nie ustąpiła. Jednak w setnym tygodniu wiatr szturchnął stodołę i zawaliła się. W setnym tygodniu wcale nie wiało silniej niż wcześniej. To nawet nie ten setny tydzień doprowadził do zawalenia, tylko dziewięćdziesiąt dziewięć poprzednich, tyle że setny zapisał sobie osiągnięcie na swoje konto.
Niemal zawsze potrafimy wskazać ten setny cios, ale nie zawsze dostrzegamy dziewięćdziesiąt dziewięć innych rzeczy, które zdarzają się, zanim się zmienimy."
,,Dla innych mogłoby to być automatyczne, bo jeśli ktoś mówi "proszę pana" tak często, to tak naprawdę nic nie znaczy. Jednak w przypadku Pete'a chodziło o wyrażenie szacunku. ,,Nie stanowię zagrożenia" i ugodowy uśmiech. ,,Wciąż jest pan królem na tym zamku". Psy Antonii wiecznie się ze sobą biły i starcia kończyły się, gdy jeden z nich przewracał się na grzbiet, by pokazać, że nie chce już walczyć. Właśnie temu służyło ,,proszę pana" użyte przez Pete'a."
,,Niebo jest wielkie, ponad nim znajduje się mnóstwo gwiazd, a pod nim mnóstwo ludzi, i my wszyscy, gwiazdy oraz ludzie, tęsknimy za kimś w ciemności. Jednak ja, Diablo Diablo, myślę, że skoro wszyscy za kimś tęsknimy, to znaczy, że to nas wszystkich łączy, prawda? Zatem dopóki jesteśmy samotni, nikt z nas nie jest tak naprawdę sam."
Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Uroboros.
1 KOMENTARZE
Interesting book!!
OdpowiedzUsuńhttps://julesonthemoon.blogspot.com/