Sunset in Easter
Mam nadzieję, że jeszcze nie macie dosyć zdjęć robionych w czasie zachodu słońca, bo przyznam, że trochę ich jeszcze mam do opublikowania. Nie dość, że boję się, iż nimi zanudzę to coraz ciężej mi w tej sytuacji wybrać tytuł dla wpisu. Ah te problemy pierwszego świata. Staram się powoli i regularnie wygrzebywać spod stosu folderów "do obrobienia". Z jednej strony to cieszy, bo nie próżnuję i co rusz latam gdzieś za aparatem, z drugiej jak tak dalej pójdzie to relacje ze świątecznej wycieczki do Krynicy Morskiej czy majówki w Łodzi, zobaczycie ze sporym opóźnieniem. Aczkolwiek myślę, że jest na co czekać. Coraz częściej jestem zadowolona z efektów mojej pracy. Oczywiście mój samokrytycyzm nie daje o sobie zapomnieć i zawsze znajdę choćby malutką rzecz, którą mogłabym poprawić, zrobić lepiej. Przy okazji przyjaźń między mną i Canonem kwitnie w najlepsze. Olympus niestety idzie w odstawkę. Może to już czas? W końcu trochę lat już ma. Same podstawowe funkcje, spory przebieg. Należę do osób, które twierdzą, że sprzęt ma niewielkie znaczenie. Ważniejsze są umiejętności, jednak lepszy sprzęt to więcej możliwości i większa wygoda. Jedynie boli mnie fakt, że te 2 lata temu trochę zainwestowałam w swojego Olympusa w postaci dodatkowych obiektywów, a do Canona mam tylko jeden - kitowy (18-135 mm f/3.5-5.6), lepsze to niż nic. Dobra, nie zanudzam Was tym super ciekawym gadaniem. Miłego oglądania! Dzisiejsze zdjęcia były zrobione w drugi dzień Świąt Wielkanocnych.
0 KOMENTARZE