Kiedy Pan Piecho gryzie
,,Poznajcie Pana Piecha.
Dylan Mint ma zespół Tourette’a – jego życie to ciągła walka z niekontrolowanymi tikami, wybuchami i przekleństwami.
Kiedy podczas rutynowej kontroli w szpitalu przypadkiem podsłuchuje, że zostało mu zaledwie kilkanaście miesięcy życia, sporządza swoją bucket list – listę rzeczy do zrobienia przed śmiercią.
Ich wykonanie wywróci świat nastolatka do góry nogami..."
Uwielbiam czytać o ludziach, którzy walczą z chorobami albo muszą z nimi funkcjonować przez całe życie. Ciekawi mnie ich postrzeganie świata i siebie samych. Ich relacje z ludźmi, codzienność. Nie są to łatwe tematy, często skłaniają do refleksji, wzruszają. Nieraz to bardzo trudne książki i zostają w głowie na długo.
Co do tej pozycji, to miałam spore oczekiwania. Nigdy dotąd nie czytałam o ludziach mających zespół Tourette’a, ale sporo słyszałam. Byłam ciekawa jak to wygląda z perspektywy chorującego. I po części moja ciekawość została zaspokojona.
Mamy głównego bohatera, 16-letniego Dylana. 16 lat to dziwny wiek. Nie jesteś już małym dzieckiem, ale jeszcze też nie dorosłym. Chłopak chodzi do specjalnej szkoły, ma swojego najlepszego kumpla Amira, mieszka z mamą. Pewnego dnia siedząc na kontroli u lekarza, podsłuchuje coś o tym, że w marcu będzie miało miejsce jakieś wydarzenie. Z reakcji mamy wnioskuje, że nie jest to pozytywna wiadomość. Nikt nie chce mu powiedzieć o co chodzi, przez co w jego głowie kiełkuje myśl, że to wydarzenie to jego śmierć i nie zostało mu już zbyt wiele czasu. Dlatego tworzy listę rzeczy, które chce zrobić zanim umrze.
Podobało mi się to, że autor ukazał w bardzo realny sposób to jak wygląda życie młodzieży. Ich relacje. Wyzywanie się, dokuczanie sobie nawzajem. Czasami też bardziej agresywne zachowania.
Do tego szkoła specjalna. Nauczyciele, inni uczniowie.
Dylan przedstawiony jest jako normalny 16-letni chłopak. Jak to nastolatek, zaczyna się interesować dziewczynami, przychodzą mu do głowy różne pomysły. Właściwie gdyby nie tiki i rzucanie wraz z nimi różnych przekleństw i bluzg, to niczym nie wyróżniałby się od swoich rówieśników. Dlatego tak bardzo nie rozumiem postaci jego matki w tej książce. Robi z niego po prostu dzieciaka. Z jednej strony wymaga, żeby zachowywał się już w miarę rozsądnie i odpowiedzialnie jak na swój wiek, a z drugiej ukrywa przed nim dwie bardzo istotne kwestie. Bycie samotnym rodzicem z niezbyt ciekawą przeszłością nie jest łatwe, jednak moim zdaniem jeśli ma się już duże dziecko i chce się mieć z nim dobry kontakt, to ważna jest szczerość. A tutaj tego bardzo brakowało. Milczenie, denerwowanie się bez tłumaczenia o co chodzi, domysły. To nie tak powinno wyglądać. Zwłaszcza, że na koniec okazuje się, iż Dylan reaguje bardzo dojrzale i wyciąga słuszne wnioski. Także tym bardziej zirytowało mnie to zachowanie.
Książka jest ciekawa, szybko się ją czyta, bez szalonych zwrotów akcji, typowa obyczajówka, ale całkiem przyjemna. Cała historia opowiedziana jest z punktu widzenia Dylana, przez co mamy możliwość poznania jak widzi siebie i swoją chorobę. Dużo w tym przekleństw i niezbyt skomplikowanego języka, stąd nie wiem czy każdemu przypadnie do gustu. Fajna pozycja, jeśli ktoś jest po prostu ciekawy osób chorujących na ten zespół, aczkolwiek dla bardziej wymagających polecam sięgnąć też po inne książki. Sama mam taki zamiar.
Do tego szkoła specjalna. Nauczyciele, inni uczniowie.
Dylan przedstawiony jest jako normalny 16-letni chłopak. Jak to nastolatek, zaczyna się interesować dziewczynami, przychodzą mu do głowy różne pomysły. Właściwie gdyby nie tiki i rzucanie wraz z nimi różnych przekleństw i bluzg, to niczym nie wyróżniałby się od swoich rówieśników. Dlatego tak bardzo nie rozumiem postaci jego matki w tej książce. Robi z niego po prostu dzieciaka. Z jednej strony wymaga, żeby zachowywał się już w miarę rozsądnie i odpowiedzialnie jak na swój wiek, a z drugiej ukrywa przed nim dwie bardzo istotne kwestie. Bycie samotnym rodzicem z niezbyt ciekawą przeszłością nie jest łatwe, jednak moim zdaniem jeśli ma się już duże dziecko i chce się mieć z nim dobry kontakt, to ważna jest szczerość. A tutaj tego bardzo brakowało. Milczenie, denerwowanie się bez tłumaczenia o co chodzi, domysły. To nie tak powinno wyglądać. Zwłaszcza, że na koniec okazuje się, iż Dylan reaguje bardzo dojrzale i wyciąga słuszne wnioski. Także tym bardziej zirytowało mnie to zachowanie.
Książka jest ciekawa, szybko się ją czyta, bez szalonych zwrotów akcji, typowa obyczajówka, ale całkiem przyjemna. Cała historia opowiedziana jest z punktu widzenia Dylana, przez co mamy możliwość poznania jak widzi siebie i swoją chorobę. Dużo w tym przekleństw i niezbyt skomplikowanego języka, stąd nie wiem czy każdemu przypadnie do gustu. Fajna pozycja, jeśli ktoś jest po prostu ciekawy osób chorujących na ten zespół, aczkolwiek dla bardziej wymagających polecam sięgnąć też po inne książki. Sama mam taki zamiar.
Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Ya!.

0 KOMENTARZE