Promyczek
,,Życie Kate Sedgwick nigdy nie było bezbarwne. Dziewczyna pomimo problemów i tragedii zachowała pogodę ducha – nie bez powodu jej przyjaciel Gus nazywa ją Promyczek. Kate jest pełna życia, bystra, zabawna, ma również wybitny talent muzyczny. Nigdy jednak nie wierzyła w miłość. Właśnie dlatego – gdy wyjeżdża z San Diego by studiować w Grant, małym miasteczku w Minnesocie – kompletnie nie spodziewa się, że przyjdzie jej pokochać Kellera Banksa.
Oboje to czują.
Oboje mają powód, by z tym walczyć.
Oboje skrywają tajemnice.
Kiedy wyjdą one na jaw, mogą uzdrowić…
Mogą również zniszczyć."
Na bookstagramach można się często natknąć na tę książkę. Pierwsze wrażenie kiedy sięgnęłam po nią w bibliotece? Cegła. W porównaniu do pozycji po 300-400 stron, to jest cegła. Po drugie opis na tylnej okładce, muszę przyznać, że średnio zachęca. Gdybym miała się nim kierować to w głowie pojawiłaby się myśl "brzmi jak typowe romansidło". Jednak nic z tych rzeczy.
Nasza główna bohaterka, Kate, nie miała łatwego życia. Właśnie przeprowadza się do małego miasteczka, żeby zacząć studia. Ma najlepszego przyjaciela Gusa, który w tym samym czasie rozpoczyna swoją wielką muzyczną karierę. Mimo dzielącej ich odległości, wciąż utrzymują bliskie kontakty.
Przez wiele rozdziałów obserwujemy po prostu codzienne życie Kate. To jak zaczyna zajęcia, jak poznaje nowych ludzi, jak znajduje prace w małej kwiaciarni. Brzmi tak banalnie, ale myślę, że w tym tkwi cała magia tej książki. A jej głównym punktem jest postać głównej bohaterki. Odważna, bardzo otwarta na innych, pracowita, z poczuciem humoru. Nigdy się nad sobą nie użala, ani nie marudzi. Za to zaraża innych pozytywną energią. Myślę, że każdy chciałby mieć taką osobę w swoim życiu. Taka, która pozwoli się wygadać, pocieszy i rozśmieszy, ale też zmotywuje do tego, żeby dążyć do celu i spełniać swoje marzenia. Człowiek anioł.
Pewnego dnia, idąc po poranną kawę do ulubionej kawiarni poznaje Kellera. Na dzień dobry coś się między nimi dzieje i to "coś" powoli się rozwija. Żeby nie było tak łatwo, to każde z nich coś ukrywa. Przyznam, że sekret Kate nie jest trudny do rozgryzienia, zwłaszcza, że dostajemy sporo podpowiedzi. Za to Keller bardzo mnie zaskoczył. I mimo, że byłam pod wrażeniem, jak sobie radzi z sytuacją, która go spotkała, to nie polubiłam go na tyle, żeby kibicować mu i Kate. Nie wiem czy po prostu czytałam to w takim momencie, że jego osoba nie wzbudziła we mnie szczególnej sympatii, czy niezależnie od tego i tak by się to nie zmieniło. Po prostu byłam na nie. Za to Kate skradła w całości moje serce. Podziwiałam jej odwagę, to że dla niej nie istniało niemożliwe.
Promyczek to książka o przyjaźni, miłości, traumach z dzieciństwa, ciężkim życiu, stracie, tęsknocie i chorobach. W którymś momencie już wiadomo jak skończy się, ale mimo to i tak jest wzruszenie (u mnie były łzy, a jeśli płaczę czytając, to naprawdę są to ogromne emocje). Jest to po prostu piękna historia. Nie jest idealna, można znaleźć jakieś minusy, ale skłania do refleksji i zostaje w sercu na długo.
Nasza główna bohaterka, Kate, nie miała łatwego życia. Właśnie przeprowadza się do małego miasteczka, żeby zacząć studia. Ma najlepszego przyjaciela Gusa, który w tym samym czasie rozpoczyna swoją wielką muzyczną karierę. Mimo dzielącej ich odległości, wciąż utrzymują bliskie kontakty.
Przez wiele rozdziałów obserwujemy po prostu codzienne życie Kate. To jak zaczyna zajęcia, jak poznaje nowych ludzi, jak znajduje prace w małej kwiaciarni. Brzmi tak banalnie, ale myślę, że w tym tkwi cała magia tej książki. A jej głównym punktem jest postać głównej bohaterki. Odważna, bardzo otwarta na innych, pracowita, z poczuciem humoru. Nigdy się nad sobą nie użala, ani nie marudzi. Za to zaraża innych pozytywną energią. Myślę, że każdy chciałby mieć taką osobę w swoim życiu. Taka, która pozwoli się wygadać, pocieszy i rozśmieszy, ale też zmotywuje do tego, żeby dążyć do celu i spełniać swoje marzenia. Człowiek anioł.
Pewnego dnia, idąc po poranną kawę do ulubionej kawiarni poznaje Kellera. Na dzień dobry coś się między nimi dzieje i to "coś" powoli się rozwija. Żeby nie było tak łatwo, to każde z nich coś ukrywa. Przyznam, że sekret Kate nie jest trudny do rozgryzienia, zwłaszcza, że dostajemy sporo podpowiedzi. Za to Keller bardzo mnie zaskoczył. I mimo, że byłam pod wrażeniem, jak sobie radzi z sytuacją, która go spotkała, to nie polubiłam go na tyle, żeby kibicować mu i Kate. Nie wiem czy po prostu czytałam to w takim momencie, że jego osoba nie wzbudziła we mnie szczególnej sympatii, czy niezależnie od tego i tak by się to nie zmieniło. Po prostu byłam na nie. Za to Kate skradła w całości moje serce. Podziwiałam jej odwagę, to że dla niej nie istniało niemożliwe.
Promyczek to książka o przyjaźni, miłości, traumach z dzieciństwa, ciężkim życiu, stracie, tęsknocie i chorobach. W którymś momencie już wiadomo jak skończy się, ale mimo to i tak jest wzruszenie (u mnie były łzy, a jeśli płaczę czytając, to naprawdę są to ogromne emocje). Jest to po prostu piękna historia. Nie jest idealna, można znaleźć jakieś minusy, ale skłania do refleksji i zostaje w sercu na długo.
,,Nie mówię, że nie powinieneś realizować celów i spełniać marzeń. Po prostu nie rezygnuj z tego, co dzieje się teraz, dla nieznanej przyszłości. Może ominąć cię wiele szczęścia, kiedy będziesz czekał na lata, które mogą nigdy nie nadejść. Nie trać czasu, bo przegapisz chwilę obecną, a przyszłość wcale nie jest taka pewna."

0 KOMENTARZE