Cześć! Ostatnio pokazuję na swoich social mediach, że coś robię, ale co z tego wychodzi pozostaje zagadką. Stay tuned. Niedługo będzie więcej.
Początek roku tym razem u mnie bardzo pracowity i twórczy. Chyba jak nigdy. Tzn. wiadomo, że na studiach styczeń to już prawie sesja i zapierdziel, ale teraz ten czas jest pracowity w takim pozytywnym znaczeniu.
Jestem też trochę zaskoczona, bo początkowo nastawiałam się na jedną współpracę, no może dwie, a wyszedł cały miesiąc. Znaczy mam nadzieję, że wyjdzie, bo jak to piszę, to jeszcze kilka projektów przede mną, więc żeby nie zapeszać. W lutym też się będzie działo. Cieszę się i to bardzo. Mam mały throwback do okresu czerwiec-wrzesień, kiedy non stop jeździłam po Trójmieście, poznawałam ludzi i były z tego fajne rzeczy. Tym razem wersja zimowa, co przynosi mega pomysły, ale też hardcorowe warunki pracy. Ale czego się nie robi dla sztuki...?
Dzisiaj mam dla Was pierwszą tegoroczną sesję. Przed obiektywem Karolina, którą mogliście widzieć już na zdjęciach u mnie jakoś w maju 2019. Szczerze mówiąc, była to moja pierwsza stricte zimowa sesja. Co prawda jedną robiłam rok temu, ale przyznam, że średnio ją wspominam i zdecydowanie nie wykorzystałam wtedy potencjału tej pory roku. I lata temu, będąc w liceum, próbowałam coś tworzyć z moją kumpelą ze szkoły. Wychodziło nam całkiem fajnie, ale teraz to już trochę inny warsztat.
Jestem mega zadowolona, zwłaszcza z kilku ujęć. Ciekawe czy domyślicie się o które mi chodzi. Ogólnie czuję chyba nawet dumę z tej sesji, bo byłam przygotowana pod względem inspiracji, miałam świetną modelkę (Karolina, pozdrawiam Cię cieplutko 💓) i w czasie zdjęć, kilka razy w mojej głowie pojawiła się myśl "to będzie TO!". Mam nadzieję, że to nie tylko moje odczucia, enjoy!
Instagram Karoliny klik





