Przejście
,,W tajnej bazie armii amerykańskiej w Kolorado trwają badania nad rzadkim wirusem z boliwijskiej dżungli wydłużającym życie i zwiększającym siłę fizyczną. Ubocznym skutkiem jego działania jest przemiana ludzi w wampiry, wobec których wojsko ma własne plany: nowy gatunek wydaje się doskonałą bronią biologiczną. Agent FBI Brad Wolgast otrzymuje zadanie: dostarczyć dwunastu czekających na egzekucję skazańców do eksperymentu wszczepienia wirusa.
W ostatniej fazie „Projektu Noe” wirus ma zostać podany małemu dziecku. Wolfgast zawozi do Kolorado porzuconą przez matkę sześcioletnią Amy Harper Bellafonte. W agencie budzą się wyrzuty sumienia; pomiędzy nim a dziewczynką tworzy się silna więź. Niespodziewanie zarażeni wirusem, zwani wirolami, wydostają się na wolność, zaś kraj ogarnia epidemia. Z bazy uciekają też Amy i Wolfgast. Wirole atakują i mordują wszystkich wokół siebie, w końcu opanowują całe Stany Zjednoczone. Kalifornia i Teksas ogłaszają secesję, a po użyciu broni nuklearnej państwo przestaje istnieć. Niedobitki ludzi kryją się przed wampirami w izolowanych koloniach za wysokimi murami, chronieni snopami reflektorów.
92 lata później.
U bram jednej z kolonii położonych na terenie Republiki Kalifornijskiej pojawia się tajemnicza kilkunastoletnia dziewczyna – Amy. Wspólnocie kończą się zasoby energetyczne, czeka ją zagłada. Niewielka grupka ludzi wyrusza w niebezpieczną podróż do Kolorado, gdzie prowadzono kiedyś eksperymenty biologiczne, mając nadzieję na ocalenie."
Jeśli ktoś lubi klimaty postapokaliptyczne i thrillery to z pewnością opis książki od razu go zainteresował. Tak było też ze mną. Nie ukrywam, że grubość książki mnie trochę zdziwiła, kiedy już trafiła w moje ręce. 800 stron to jednak nie mało. Także zapowiadało się ciekawie.
W południowo-amerykańskiej dżungli zostaje odkryty nowy wirus. Co prawda choroba charakteryzuje się wysoką śmiertelnością, ale osoby, które przeżyły zakażenie nie tylko powracają do zdrowia, zyskują także niesamowitą siłę, odporność i stają się niemal nieśmiertelni. Jest tylko pewien efekt uboczny: wielki głód krwi i chęć zabijania.
Badania nad wirusem finansuje wojsko. Jest to doskonały sposób aby wyhodować żołnierza idealnego, a złagodzona mutacja choroby oznaczałaby bardzo długie i zdrowe życie dla wybranych. W ramach eksperymentu zarażonych zostaje dwunastu skazanych na śmierć przestępców i jedna mała dziewczynka. Niestety zakażeni uciekają. Nastaje wtedy koniec świata, a przynajmniej takiego jaki my znamy. Tak naprawdę dopiero teraz zaczyna się robić ciekawie. W krótkim czasie świat jest pełen wiroli i tylko niedobitki ludzkości walczą o przetrwanie. Dominująca pozycja USA w sferze militarnej i ekonomicznej już nie istnieje, człowiek zaś skoncentrowany jest jedynie do podtrzymaniu nadziei i zapewnieniu ciągłości swojego gatunku. Czy ludzie odważą się opuścić izolowane kolonie, dające pozory bezpieczeństwa, aby szukać ratunku i wolności?
Historia opowiadana jest z różnych perspektyw. Dlatego mamy możliwość poznania jej bardzo dokładnie. Niestety, mam co do niej mieszane uczucia. Z jednej strony ma swój klimat, zaciekawia, sporo się dzieje. Na zmianę dzieje się coś ciekawszego i akcja zwalnia. Z drugiej objętościowo trochę mnie przytłoczyła. Nie jest to z pewnością pozycja na dwa-trzy wieczory (no chyba, że kogoś tak wciągnie). Ja ją trochę męczyłam, chociaż też nie jest zła. Ma w sobie to coś, wciąga, człowiek zaczyna żyć tą historią i z zaciekawieniem obserwuje kolejne losy bohaterów. A sceny walki robią wrażenie.
W południowo-amerykańskiej dżungli zostaje odkryty nowy wirus. Co prawda choroba charakteryzuje się wysoką śmiertelnością, ale osoby, które przeżyły zakażenie nie tylko powracają do zdrowia, zyskują także niesamowitą siłę, odporność i stają się niemal nieśmiertelni. Jest tylko pewien efekt uboczny: wielki głód krwi i chęć zabijania.
Badania nad wirusem finansuje wojsko. Jest to doskonały sposób aby wyhodować żołnierza idealnego, a złagodzona mutacja choroby oznaczałaby bardzo długie i zdrowe życie dla wybranych. W ramach eksperymentu zarażonych zostaje dwunastu skazanych na śmierć przestępców i jedna mała dziewczynka. Niestety zakażeni uciekają. Nastaje wtedy koniec świata, a przynajmniej takiego jaki my znamy. Tak naprawdę dopiero teraz zaczyna się robić ciekawie. W krótkim czasie świat jest pełen wiroli i tylko niedobitki ludzkości walczą o przetrwanie. Dominująca pozycja USA w sferze militarnej i ekonomicznej już nie istnieje, człowiek zaś skoncentrowany jest jedynie do podtrzymaniu nadziei i zapewnieniu ciągłości swojego gatunku. Czy ludzie odważą się opuścić izolowane kolonie, dające pozory bezpieczeństwa, aby szukać ratunku i wolności?
Historia opowiadana jest z różnych perspektyw. Dlatego mamy możliwość poznania jej bardzo dokładnie. Niestety, mam co do niej mieszane uczucia. Z jednej strony ma swój klimat, zaciekawia, sporo się dzieje. Na zmianę dzieje się coś ciekawszego i akcja zwalnia. Z drugiej objętościowo trochę mnie przytłoczyła. Nie jest to z pewnością pozycja na dwa-trzy wieczory (no chyba, że kogoś tak wciągnie). Ja ją trochę męczyłam, chociaż też nie jest zła. Ma w sobie to coś, wciąga, człowiek zaczyna żyć tą historią i z zaciekawieniem obserwuje kolejne losy bohaterów. A sceny walki robią wrażenie.
Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

0 KOMENTARZE