Szczyrk

by - 23:19


Mniej więcej 3 tygodnie temu wróciłam z gór i w końcu udało mi się ogarnąć do końca wszystkie zdjęcia i mogę Wam tu nieco naskrobać na temat tego wyjazdu. 
Jeśli obserwujecie mnie już dłużej, czy znacie bardziej prywatnie to wiecie, jeśli jesteście nowi albo jeszcze średnio zorientowani, to się teraz dowiecie, że kocham góry. Tak, mieszkam nad morzem a moje serce zostawiłam na południu Polski (o czym możecie trochę poczytać tutaj). Oszczędzę Wam zachwycania się tym krajobrazem, bo mogłabym o tym pisać i pisać. Grunt, że bardzo odpoczęłam psychicznie podczas tego wyjazdu (bo fizycznie to zakwasy stały się moimi bestfriendsami).


Na miejsce naszych wakacji wybraliśmy Szczyrk. Wynajęliśmy mały domek, w jak się okazało, bardzo fajnej lokalizacji. Oczywiście nie mogło się obyć bez małej sesji na zewnątrz i w środku, także tak to wyglądało.
















Kiedy masz mniejszą dłoń od Moniki Brodki.


Dobra reklama dźwignią handlu



Beskid Sport Arena

Od tego miejsca zaczęliśmy nasze chodzenie po górach. I w sumie na tym się głównie opierał nasz wyjazd. Raz pojechaliśmy do Żywca trochę pozwiedzać i poleniuchować nad wodą. Innego dnia wybraliśmy się piechotą do miasteczka o nazwie Brenna. Przyznam, że chodzenie w 30 stopniowym upale i to na sporym dystansie nie należało do łatwych zadań, ale ważne, że się udało. Także relacja zdjęciowa będzie raczej monotonna (i bardzo bogata, serio spam), bo góry, góry i jeszcze raz góry. Ale co zrobić jak takie piękne widoki. Tradycyjnie zdjęcia z aparatu przeplatane zdjęciami robionymi telefonem, dla porównania. Robiłam jeszcze trochę ich analogiem, ale póki co nie skończyłam filmu, więc na razie nie mam jak ich pokazać.



































Małe Skrzyczne















Pierwszy raz schodziłam ze szczytu czarną trasą narciarską. Przyznam, że było trochę stromo, a trasa też do najkrótszych nie należała. Ciekawe doświadczenie. 







Klimczok 

Wspięcie się na tą górę to była niezła przygoda. Naprawdę. Myślę, że zapamiętam to do końca życia.  Taka porcja adrenaliny. Poza tym, na pewno utkwi mi w pamięci na długo dotarcie na szczyt i chillowanie na łące. Magia. To jeden z tych momentów, kiedy człowiek wie, że jego wysiłek nie poszedł na marne. 


















Pies, który zdobył Klimczok





























Żywiec

Trochę miasteczka i trochę wody. Po tej wycieczce stwierdziłam, że jednak lepiej czuję się chodząc po szlaku, mimo, że nieraz nogi już wysiadają. Aczkolwiek i tak fajnie było skorzystać z okazji i odwiedzić inne miejsca poza Szczyrkiem.




Panie pilocie dziura w samolocie








































Brenna

















Skrzyczne

Ostatni dzień wyjazdu, więc i ostatnia góra. Tutaj niestety zeszłam tylko do połowy, bo zbierało się na burze i z psem mogłoby być ciężko schodzić do końca w takich warunkach. Później już był zjazd krzesełkami.








Przyznam, że takiego widoku nie spodziewałam się na szczycie góry



























Kiedy szukasz jednorożca, ale znajdujesz tylko pegaza. To i tak już blisko, prawda?








Raj dla kawoholików


Pies, który jeździł koleją górską


You May Also Like

4 KOMENTARZE

  1. Bardzo ładne zdjęcia :) Byłam kiedyś w Szczyrku, lata temu, ale o dziwo pamiętam niektóe miejsca, więc nie jest tak źle z moją pamięcią. Bardzo bym się chciała wybrać ponownie na zwiedzanie różnych fajnych miejsc w Polsce, bo dawno już nie miałam okazji...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Takie podróżowanie jest super, oby Ci się udało!

      Usuń
  2. Bardzo fajny fotoreportaż ❤ tez bylam dwa lata temu na szczyrku. W górach powietrze jest inne a z głowy wylatuja zmartwienia. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń