Hiszpania
Pewnie już powoli wątpiliście, że zobaczycie relacje z Hiszpanii? A tu taki surprise. Przyznam, że sama powoli traciłam wiarę w to, że ten post powstanie.
Uwielbiam podróżować, robić zdjęcia, a później je tutaj umieszczać i Wam pokazywać. Aczkolwiek na takich wyjazdach po prostu za bardzo szaleje z aparatem. Później to wszystko przejrzeć, pogrupować, obrobić, powstawiać i dodać jeszcze tekst, to naprawdę dużo roboty. Dlatego to tyle zajmuje. Zwłaszcza jeśli mam też inne rzeczy na głowie i nie chcę siedzieć 24h na dobę przy komputerze. Ale koniec tego marudzenia i tłumaczenia się, przejdźmy do tematu postu.
Ten rok zdecydowanie jest rokiem bardzo spontanicznych decyzji. Kilka dni po powrocie ze Śląska dowiedziałam się, że za niecały tydzień jedziemy do Hiszpanii. Moja radość była ogromna. Nigdy nie byłam w tym kraju i strasznie chciałam go odwiedzić. Poza tym wizja pięknej pogody i takiego kompletnego chilloutu, to coś o czym marzyłam w tamtym momencie.
Takim sposobem wyjechaliśmy z Gdańska w niedzielę 20 sierpnia, a naszym pierwszym przystankiem był Białystok. Następnego dnia zostawiliśmy Leona u babci, załatwiliśmy kilka spraw i ruszyliśmy pociągiem do Warszawy.
Raj z donutami! O dziwo nie kupiłam ani jednego.
Nieplanowany przystanek w Złotych Tarasach. Mieliśmy od razu iść na skm, ale zatrzymaliśmy się na chwilę w centrum. Zdążyłam wypić kawę i odwiedzić łazienki, które w Złotych są naprawdę okazałe (o ile tak można powiedzieć o łazienkach, ale serio są nietypowe, haha).
Gazeta, którą dorwałam już na lotnisku. Gdyby nie fakt, że The Weeknd był tylko na okładce to bym ją wzięła. Ale tak to cóż...
W tą stronę siostra zajmowała miejsce tuż przy oknie, które i tak nie było zbyt czyste (jak widać). Byłam trochę niepocieszona, bo chciałam porobić zdjęcia podczas lotu, ale niestety średnio mi to wyszło.
Hotel w Almunecar
Nasz nocleg w Hiszpanii. Dokładnie jak widać w Almunecar. Jakoś 1,5 godziny drogi z lotniska w Maladze. Zdecydowanie mogę polecić. Dobre jedzenie, pomocna i miła obsługa, porządek, fajne baseny. Tylko niestety z jednej strony mamy widok na budowę, także jeśli się trafi na któryś z pokoi tam, to będzie to średnio ciekawe.
Tradycyjnie wstawiam też zdjęcia z telefonu dla porównania.
Recenzja tej książki, tutaj -> klik
Za tym zdecydowanie tęsknię. Kawa, książka, balkon w pokoju, to ciepełko i mogłabym tak wieczność. Raj!
Kilka zdobyczy z jednego z wypadów na miasto. Takie plecak był dosłownie za grosze, a jest naprawdę spoko. Aktualnie non stop z nim chodzę. Oczywiście nie mogło też zabraknąć donutów.
Almunecar
Hotel mogę też polecić ze względu na fakt, że dosłownie kawałek od niego spacerkiem (szło się niecałe 10 minut) był przystanek autobusowy. Także bardzo łatwo było się dostać do miasta. Bilet kosztował 1 euro.
A miasto naprawdę robi wrażenie. Można było łazić godzinami i podziwiać widoki bądź architekturę.
Zdjęcia z telefonu
Pierwszy raz widziałam psa w sklepie zoologicznym i do tego w klatce...
Lody oreo! 💗
Gibraltar
Jedyna wycieczka zorganizowana poza Almunecar, na którą się wybraliśmy. Było naprawdę świetnie. Bardzo ciekawe miejsce, piękne widoki.
Te małpki to w sumie jedna z głównych atrakcji. W czasie podróży autokarem, trochę nas nastraszyli, żeby ich nie zaczepiać bo mogą się nam odwdzięczyć. I chyba poskutkowało, bo nikt nie miał odwagi się z nimi bardziej zaprzyjaźniać. A małpki się nam odwdzięczyły pięknym pozowaniem, haha!
Jaskinia, z której zrobili sale koncertową. Bardzo ciekawa rzecz, a raczej miejsce.
A tutaj port jeśli dobrze pamiętam Marbella. Zdecydowanie ekskluzywne miejsce. Swoje rezydencje mają tam różne wielkie gwiazdy czy ważne osobistości. A jachty w porcie robią wrażenie (niektóre są wielkości sporego mieszkania/apartamentu). Mnie najbardziej rozbrajał widok ludzi, którzy robili sobie zdjęcia przy tych wszystkich drogich samochodach. Za to za szybami niektórych aut były tabliczki "please, dont touch".
I zdjęcia z Gibraltaru oraz portu w Marbelli z telefonu
Budki telefoniczne niczym w Anglii
Zdjęcie na środku pasu startowego samolotu, because why not 😃
Ruiny starego miasta w Almunecar
Park, który nazywał się Loro Sexi. Była tam cała masa różnych papug, gęsi, do tego surykatki i lemury.
Nowa koleżanka, haha. Strasznie się żaliła, że zamknęli ją w tej klatce.
I zdjęcia z telefonu
Jak widać były tam nawet króliki!
Akwarium
Przyznam, że to miejsce mnie trochę rozczarowało. Porównałam je, chociażby z akwarium w Gdyni, które jest kilka razy większe. Tutaj jedyną większą atrakcją był tunel, gdzie nad głową przepływały nam różne ryby oraz kilka rekinów.
Średnio mam jak wstawić tutaj filmik z tym rekinem, ale mogę Wam podlinkować do wideo na moim instagramie -> klik
I na koniec, kilka zdjęć z lotu powrotnego do Polski. Tym razem siedziałam przy oknie i udało mi się strzelić kilka fotek.
Tradycyjnie, jeśli ktoś dotrwał do końca postu to naprawdę podziwiam. Szykuje mi się jeszcze jeden wyjazd, z którego na pewno zrobię też relację. Jednak chyba ten wpis jest ostatnim tak obszernym na najbliższy czas. Także spokojnie, już szaleć z ilością zdjęć raczej nie będę.
Podsumowując wyjazd do Hiszpanii, było naprawdę świetnie. Super pogoda, dobre jedzenie, przesympatyczni ludzie. Fajna okolica. Nieraz będąc w ciepłych krajach, trudno było mi się przemieszczać poza hotel, bo po prostu nie było nic w okolicy, a transport trochę zajmował. Tutaj było to naprawdę wygodne. W dzień można było się przespacerować brzegiem morza (które btw było bardzo ciepłe), a wieczorem usiąść w którejś z restauracji i cieszyć dobrym jedzeniem oraz ciepełkiem i super klimatem.
















































































































































































1 KOMENTARZE
Jak zwykle dotarłam do końca i wcale nie było tak trudno, jak Ci się wydaje - było bardzo przyjemnie. Siedziałam z buzią rozdziawioną ze zdumienia, zapomniałam o mruganiu powiekami. Kiedy zobaczyłam zdjęcia z Gibraltaru to się popłakałam... Tak zapierające dech w piersiach miejsca złapane we wspaniałych ujęciach zderzyły mi się ze świadomością, że nigdy za granicą nie byłam, choć bardzo chciałam. Oh, Pawłowska, co Ty ze mną robisz tymi zdjęciami!
OdpowiedzUsuń