instagram facebook tumblr

Positive vibes


Cześć! Chwilę się nie widzieliśmy. Co prawda, to żadna nowość na blogu, bo co pewien czas znikam na jakiś okres. Jednak, chyba pierwszy raz wyłączyłam się z instagrama na dłużej niż kilka dni i to nie dlatego, że musiałam z przyczyn niezależnych ode mnie. Miałam w planach pojawić się tutaj dopiero jak uporam się z postem o wyjeździe do Austrii, bo bardzo chciałam już nadrobić tą zaległość. No ale idzie mi to powoli (chociaż do przodu, więc przynajmniej tyle) i jeszcze chwile pewnie potrwa. 

W mojej głowie powstało kilka pomysłów na ten post, który dzisiaj publikuję. Jedne dłuższe, bardziej filozoficzne, inne krótsze i konkretniejsze. Mam dziwny nawyk, że lubię i potrzebuję się tłumaczyć z różnych rzeczy, zachowań. A przecież to co robię w internecie, na swoich kontach, to mój wybór. To co wstawiam, o czym piszę, jak często. Także może tym razem nie będę się za bardzo rozwodzić nad tym co, po co i dlaczego. Kiedyś miałam do siebie i swojej twórczości spory dystans, co skutkowało tym, że łatwo przychodziło mi pisanie albo wstawianie zdjęć. Na blogu i innych social mediach, takich jak snapchat czy instagram. To były fajne czasy. Nie wiem czy teraz jest to wina kwarantanny, bo wciąż trzymam się zaleceń siedzenia w domu, dosyć trudnego okresu w życiu, albo może w jakimś stopniu dorastania, ale odkryłam frajdę z pozostawiania różnych rzeczy dla siebie, a nie wystawiania ich na widok publiczny. Możliwe, że po prostu potrzebowałam przerwy i nabrania na nowo dystansu. Albo po prostu taka kolej rzeczy. Kto wie. Pewnie okaże się z czasem. 

W każdym razie, wylogowałam się z instagrama, bo po prostu byłam już trochę zmęczona. Staram się obserwować tylko te treści, które mnie interesują, ale z czasem to też się zmienia. Ktoś teraz oddaje się super kreatywnym albo produktywnym zajęciom, a ktoś inny robi po prostu to co sprawia mu przyjemność. Jeszcze inna osoba nie wie co ze sobą zrobić i pozwala sobie na marudzenie. Ja chyba jestem każdym z tych przypadków po trochu i stwierdziłam, że będzie fajnie zostawić to po prostu dla siebie. Oglądanie innych też potrafiło zdołować, zepsuć humor i koniec końców wyszło na zupełny detoks. Zastanawiałam się czy to się w ogóle uda. Czy nie dopadnie mnie "fomo", czyli strach przed pominięciem, bo przecież zwykle byłam na bieżąco. Wiedziałam kto co robi, czy nie wrzucił czegoś fajnego. Wyszło zadziwiająco dobrze. Nie mogę powiedzieć, że w ogóle o tym nie myślałam, ale nie były to bardzo natarczywe myśli, łatwo je było odpędzić i żyć dalej. Fajnie było móc skupić się na innych rzeczach, cieszyć chwilą, oglądać, bez rozpraszaczy. 

Normalnie napisałabym teraz "zgadnijcie kto wraca", ale właściwie nie wiem czy wracam. Może opublikuję jakieś rzeczy i znowu się wyłączę na pewien czas? Kto wie. Chciałabym, żeby internet, social media były fajnym dodatkiem do wolnego czasu a nie uzależnieniem, które męczy całe dnie. Mam nadzieję, że uda mi się wypracować równowagę i być w sieci dlatego, że chcę i sprawia mi to frajdę, w odpowiednich czasowo dawkach. 

Miałam się za bardzo nie rozwodzić a i tak wyszedł mi dosyć długi wpis. Tymczasem mam dla Was zdjęcia z lasu. Te spacery pomagają jakoś przetrwać to siedzenie w domu. Natura budzi się do życia, wszędzie jest zielono, cicho (chociaż ludzi też jest trochę), a do tego piękne światło. Trochę żałuję, że nie biorę wtedy aparatu, ale ujęcia z telefonu też nie są złe. Może następnym razem wezmę sprzęt. 


19:17 No KOMENTARZE



16:46 No KOMENTARZE

14:35 No KOMENTARZE

13:52 No KOMENTARZE
Pamiętam, że wracając do domu z tych zdjęć, byłam zadowolona, bo już wiedziałam, że mam kilka nowych perełek. Pogoda dopisała, światło, wena twórcza. To był dobry dzień na wyjście z aparatem w plener. Obrabiając folder, stwierdziłam, że udanych ujęć jest więcej i przepełniło mnie uczucie, iż wróciłam do swoich fotograficznych korzeni.

To jest dla mnie rzadkie uczucie. Owszem, bywam dumna ze swoich zdjęć. Jakieś umiejętności już mam, w miarę wyćwiczone oko także. Jednak właśnie, często stwierdzam, że mogłam coś zrobić lepiej, że mogłam inaczej na coś spojrzeć, bardziej pobawić się ustawieniami, albo odwrotnie, aż tak nie kombinować. Bardzo dobrze znanym mi uczuciem jest też to, że dopiero po pewnym czasie przeglądam dane zdjęcia i myślę "kurde, to jednak wyszło całkiem nieźle, czemu ja wcześniej tego nie zauważyłam?". Potrafię docenić ujęcia po kilku miesiącach a nawet i latach.

Kiedy zaczynałam przygodę z fotografią i już tam trochę latałam z aparatem, więc ryzyko "chwilowej zajawki" minęło, bardzo chciałam być kojarzona z tym, że mam hobby i są nim zdjęcia. Nieco się irytowałam, kiedy ktoś mówił rzeczy typu "w sumie to sporo osób robi zdjęcia", dając mi do zrozumienia, że nie jestem w żaden sposób oryginalna. Będąc młodszym człowiekiem, zdecydowanie nie było to dla pocieszające, ale z wiekiem nabrałam większej pokory. Przy okazji stałam się też bardziej krytyczna wobec siebie.
Skoro tyle krytyki od samej siebie, to po co to ciągnąć? Bo jeśli coś sprawia nam radość, to warto. W przypadku artystycznych zainteresowań, zawsze ma się okresy z sukcesami, rozwojem ale też dołem i kryzysem. Myślę, że jest to normalne. Każdy zajmując się czymś x lat, doświadcza tak skrajnych emocji związanych z tym co robi, że czasami trudno to ogarnąć. Raz nauczymy się czegoś nowego, albo uda nam się coś co próbowaliśmy od dawna ale z marnym skutkiem, innym razem stoimy w miejscu, albo mamy dłuższą przerwę od danej czynności, a w jeszcze innym przypadku przeżywamy kryzys i po głowie chodzi nam myśl, czy to co robiliśmy ma jeszcze jakiś sens.
To wszystko jest sporą nauką dla nas o nas samych. Tym jak reagujemy na różne etapy, kiedy powinnyśmy nieco odpuścić, zrobić sobie przerwę, co nam sprawia radość. Wbrew pozorom każdy z tych okresów nas rozwija. Nieważne czy idziemy do przodu, stoimy w miejscu, a nawet naszym zdaniem się cofamy. To co zadecydujemy, jak zareagujemy czy ogarniemy daną sytuację, wyjdziemy na prostą, jest dla nas nauką na przyszłości. Warto słuchać siebie. Jeśli potrzebujemy odpoczynku, to jest to odpowiednia chwila na to. Nie ma co ciągnąć czegoś na siłę i ryzykować wypaleniem się. Jeśli chcemy podziałać, to tyłek do góry i ruszamy do roboty. Pokonujemy swojego lenia, odkładamy obawy na bok. Kto nie spróbował, ten się nigdy nie przekona czy jest to dobry krok.

W kwestii samokrytyki, jest to nieodłączny element tworzenia. Myślę, że bardzo ważny, bo świadczy o tym, że wciąż chcemy się rozwijać, że nie osiągnęliśmy stanu "już wszystko wiem/umiem w tej dziedzinie". Jeszcze wiele nauki i praktyki przed nami, a także nie jeden sukces, o ile się nie poddamy w trakcie drogi do celu.
Póki coś nam sprawia radość, czujemy się z tym dobrze, to warto to robić. Krytyka jest ważna, w tym od nas samych ale też w zdrowych ilościach. Nie ma co się zbyt surowo oceniać. Warto doceniać własną pracę. W końcu coś robimy, zamiast leżeć do góry brzuchem, a to jest istotne. Rozwijamy się, tworzymy, poznajemy samych siebie. Dobrze jest czasami poklepać samych siebie po ramieniu i powiedzieć "dobra robota!". 


13:22 No KOMENTARZE
Newer Posts
Older Posts

Strony

  • Strona główna
  • ABOUT ME
  • CONTACT/COLLABORATION

Cześć!

Cieszę się, że trafiłeś na mojego bloga. Rozgość się.
Jestem Marta i mieszkam nad morzem, chociaż swoje serducho zostawiłam w górach. Co u mnie znajdziesz? Na pewno dużo zdjęć, książek, relacji z podróży i wydarzeń, a do tego trochę muzyki. Lubię pisać, dzielić się swoimi spostrzeżeniami i myślami. Staram się zarażać pozytywną energią i cieszyć z małych rzeczy. Ponoć całkiem otwarty i rozgadany ze mnie człowiek, więc myślę, że nie będzie Ci ze mną nudno.

Więcej informacji znajdziesz w zakładce "about me".

Follow Me

Etykiety

analog DailyPost Inne muzyka recenzje relacje sesje TAGI tematyczne zdjęcia

Archiwum

  • ▼  2023 (7)
    • ▼  kwietnia (2)
      • Home vibes - spring is coming
      • Orłowo in winter
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2022 (33)
    • ►  grudnia (4)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (2)
    • ►  września (2)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (2)
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (4)
    • ►  stycznia (7)
  • ►  2021 (53)
    • ►  grudnia (3)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (2)
    • ►  września (3)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (4)
    • ►  czerwca (4)
    • ►  maja (3)
    • ►  kwietnia (3)
    • ►  marca (8)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (7)
  • ►  2020 (70)
    • ►  grudnia (5)
    • ►  listopada (9)
    • ►  października (6)
    • ►  września (5)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (7)
    • ►  czerwca (7)
    • ►  maja (6)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (4)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (7)
  • ►  2019 (53)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (3)
    • ►  września (1)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (3)
    • ►  maja (7)
    • ►  kwietnia (9)
    • ►  marca (9)
    • ►  lutego (4)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2018 (88)
    • ►  grudnia (7)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (10)
    • ►  września (7)
    • ►  sierpnia (9)
    • ►  lipca (13)
    • ►  czerwca (2)
    • ►  maja (9)
    • ►  kwietnia (9)
    • ►  marca (9)
    • ►  lutego (4)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2017 (96)
    • ►  grudnia (11)
    • ►  listopada (6)
    • ►  października (12)
    • ►  września (7)
    • ►  sierpnia (7)
    • ►  lipca (10)
    • ►  czerwca (7)
    • ►  maja (8)
    • ►  kwietnia (8)
    • ►  marca (10)
    • ►  lutego (6)
    • ►  stycznia (4)
  • ►  2016 (32)
    • ►  grudnia (6)
    • ►  listopada (4)
    • ►  października (4)
    • ►  września (3)
    • ►  sierpnia (2)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (2)
    • ►  maja (2)
    • ►  kwietnia (1)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (2)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2015 (18)
    • ►  grudnia (4)
    • ►  listopada (2)
    • ►  października (7)
    • ►  września (5)

Łączna liczba wyświetleń

Popularne posty

  • Justyna
  • Because it's cool to give!
  • DearMe
  • Miała dzikie serce
  • Bling bling
  • TSF photoshoot
  • 25 years old
  • Pancakes
  • Ada
  • Hello, June!

Obserwatorzy

Translate

Created with by ThemeXpose