Pestki

by - 16:40


,,Intymne zapiski o uwikłaniu w powinności i konieczności, o tym, co trzeba i co należy. Opowiadania układają się w historię o dziewczynie, która wtłoczona w świat utkany ze słów matki, babci, koleżanek, nauczycielek, chłopaków, kochanków, partnerów, pełen konwenansów i zasad zaczyna kawałek po kawałku tracić swoje życie. To ślady jej próby odnalezienia się w rzeczywistości, której sztywne ramy nie znoszą sprzeciwu, inności i wrażliwości.

Codzienność składa się z gestów i słów. Czasem zostawiają one w nas mikrourazy, drobne skaleczenia, które nie chcą się goić i układają się w kolejne warstwy smutku. Czy poczucie osamotnienia jest ceną za nadwrażliwość na świat?"

Trochę się do tej książki zbierałam. W końcu kupiłam ją spontanicznie na majówce w Łodzi, ale na półce czekała kolejne 2 lata, żebym nareszcie po nią sięgnęła. 

Jest to zbiór zapisków bohaterki, od jej dzieciństwa po dorosłość. Jej myśli, to co słyszy od najbliższych oraz osób z dalszego otoczenia. Nie będę tutaj przytaczać poszczególnych tekstów, ale myślę, że każdy z nas w ciągu swojego życia usłyszał chociaż jeden z nich. A więcej pewnie też w słyszanych historiach innych ludzi. 

Przyznam, dosyć smutnie, że mocno się utożsamiam z tą książką. Trochę mnie to przeraziło, bo pokazuje, jak bardzo ludziom brakuje empatii. Jak bardzo kierują się stereotypami. Jak bardzo starsze pokolenia mają w głowie to czego nauczyli ich lata temu bliscy. A czasy mimo wszystko się zmieniają. Jest większa świadomość, większa edukacja. Ludzie otwarcie mówią o chorobach psychicznych, o depresji, o akceptowaniu siebie. 
Kiedyś ten nacisk na tematu tabu był ogromny, na jedyną słuszną życiową drogę, na zamiatanie problemów pod dywan. Też na to, że prawdziwa praca jest wtedy kiedy harujesz od rana do nocy prawie, że 7 dni w tygodniu. I dzieciaki nie wiedzą co to prawdziwe życie i problemy. Kompleksy to wymysł. Traumy są usprawiedliwieniem. Jeśli kolega Ci dokucza, to Cię lubi. Urodzenie dziecka na pewno zmniejszy ilość Twoich problemów! Inni mają gorzej.

To co we mnie też uderza, to fakt, iż tego typu książki, teksty, trafią tylko do określonych osób. Inne machną ręką, że "to takie pierdolenie". Nie dadzą się przekonać, że coś jest na rzeczy, że jakiś problem istnieje. Naprawdę nie wiem, co by się musiało stać, kto by musiał co powiedzieć, stworzyć, żeby  większa ilość osób stwierdziła "ok, trzeba by coś zmienić". I tak jest lepiej niż jeszcze kilka lat temu, ale to lata pracy i kolejne przed nami. 

Z drugiej strony, jeśli jesteście równie wrażliwymi osobami, to znajdziecie w tej książce też jakieś swego rodzaju pocieszenie, że nie jesteście jedyni. Że ktoś o tym mówi głośno, że ktoś spisał jakieś wasze myśli na papier i możecie się z tym utożsamić. Sama wiem, że to czasami dużo daje. Ze swojej strony polecam lekturę ,,Pestek".  




You May Also Like

0 KOMENTARZE