To nie moje ciało

by - 16:57


"No właśnie, kim ja tak naprawdę jestem? Transseksualistką? Nie chciałam zaszufladkować siebie w ten sposób. To pytanie męczyło mnie później całą noc. Nancy zaburzyła mój spokój, nad którym tak długo pracowałam. Już prawie wszystko sobie poukładałam. […] Co by było, gdyby między mną i Nancy doszło do czegoś więcej? Czy zareagowałabym jak mężczyzna mimo, iż tak naprawdę emocjonalnie i psychicznie jestem kobietą? Właściwie nie mam nic do stracenia, może powinnam spróbować? Nie, to niedorzeczne! Jak mogłam w ogóle o tym pomyśleć! A jednak pomyślałam i myślałam coraz częściej i więcej"




Kiedy wzięłam do rąk tę książkę i przeczytałam jej opis, to szczerze mówiąc średnio wiedziałam czego się po niej spodziewać. Jedyne czego byłam pewna to to, że nigdy wcześniej nie czytałam podobnej powieści. I faktycznie, to prawda.

Mamy rok 2050. W 2042 roku w powietrzu nad Afryką rozpylono zmutowane wirusy. Skutki tego były tragiczne i odbiły się na zdrowiu wielu najmłodszych mieszkańców. Od 8 lat Lucy przebywa w azylu wraz z dziećmi, które najbardziej ucierpiały. Chce im pomóc pracując nad odkryciem nowej szczepionki.
Wspomniana wcześniej doktor Lucy jest główną bohaterką. Około 50-letnia kobieta, całe swoje życie poświęciła badaniom laboratoryjnym. Nie zważając na swoje potrzeby, całkowicie oddaje się pracy. Przez to notorycznie odpycha od siebie Arona, lekarza z Sydney, który od dawna się w niej kocha. Twierdzi, że musi skupić się na ratowaniu dzieci, chociaż w głębi serca wie, że coś jest na rzeczy. To bardzo inteligentną kobietą, co potwierdza fakt, iż jeszcze w czasie studiów została zaproszona do współpracy z pewną fundacją. Pracowała ona nad stworzeniem klonów, które miałyby zasiedlić nową planetę po tym jak dojdzie do zagłady Ziemi.

Akcja w książce prowadzona jest śledząc na zmianę losy Lucy w Afryce i życie jej klona na nowej planecie. Wszystko zaczyna się od tego, że nasza główna bohaterka budzi się w ciele mężczyzny. Nic nie jest wtedy wyjaśnione i nie wiemy o co chodzi. Odkrywamy to dopiero czytając kolejne rozdziały.

Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem jak autorce udało się opisać tę historię na jedynie 155 stronach. Czyta się ją całkiem szybko i z zaciekawieniem obserwuje kolejne losy Lucy. Gdybym miała określić książkę to myślę, że użyłabym słów sci-fiction oraz romans. W fajny sposób opowiada o miłości i przyjaźni oraz o tym, że ważne jest aby myśleć również o sobie a nie poświęcać całe swoje życie innym.

Jest to dosyć oryginalna i specyficzna książka, aczkolwiek myślę, że warto dać jej szansę i przeczytać. A nóż się Wam spodoba :)

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Warszawskiej Firmie Wydawniczej.


You May Also Like

3 KOMENTARZE

  1. Nigdy nie słyszałam o tej książce, ale zapowiada się dość ciekawe. Oryginalne i specyficzne książki często są dużo lepsze od tych z oklepaną akcją i treścią. Jeśli znajdę gdzieś tę książkę to na pewno przeczytam!

    around-nadien.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że szybko się czyta, bo jest to dobra książka. Jednak musiałabym ją sama przeczytać, aby to ocenić, póki co o niej nie słyszałam :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Absolutnie nie moja bajka, ale tytułem i okładką przypomina mi książkę, którą czytałam kilka dobrych lat temu - też miała jakieś mistyczne elementy:)

    OdpowiedzUsuń