Mom's flowers

by - 12:17


Cześć! Na początku października świętowałam swoje 26 urodziny. Już coraz bliżej niż dalej do 30. Jak się z tym czuję? Poproszę inną partię pytań. Ale, ale! Ten blog też miał swoje urodziny, we wrześniu. Szóste. Właśnie tyle lat już tutaj piszę. Zaczęło się od tego, że chciałam mieć miejsce w sieci, gdzie będę mogła wstawiać tyle zdjęć ile będę chciała, w dobrej jakości i przy okazji wystukać na klawiaturze trochę tekstu. Bardzo lubiłam dzielić się w ten sposób swoim życiem, przemyśleniami, twórczością. Mieć ten kawałek internetu dla siebie.

Należę do osób, które lubią robić podsumowania roku, półrocza, wakacji. To pomaga mi spojrzeć na pewien okres i dostrzec co udało mi się zrobić, rozwinąć. Na co dzień raczej niewiele dostrzegam, a wymagam od siebie sporo. Z drugiej strony, robię się już coraz starsza, zmieniają mi się priorytety, niektóre poglądy. Przestałam dzielić się aż tyloma rzeczami z tym wirtualnym światem, co kiedyś. Znajomi raczej już nie są na bieżąco z tym co u mnie, obserwując jedynie moje social media. Żyję trochę bardziej codziennością, tym co tu i teraz, chociaż wiadomo, wciąż lubię uwieczniać ważniejsze momenty. 

Mimo to, tak tradycyjnie zastanawiałam się nad tym, jakbym podsumowała te wakacje - tak wiem, że już listopad, trochę się do tego zbierałam. Rok temu przełom maja i czerwca, to był taki czas, kiedy życie powoli wracało do jako takiej normy po wiosennym zamknięciu. Zaczęłam robić dużo sesji, spotykać się też bardziej towarzysko, pracowałam. Z wyjazdów byłam jedynie w okolicach Torunia na weekend. Zrobiłam też mój pierwszy tatuaż i spędziłam przed urodzinowy weekend z przyjaciółką. Bardzo się rozwinęłam w kwestii zdjęć, przerzuciłam obróbkę do lightrooma, co było dla mnie zupełną nowością. Byłam z siebie dumna i chciałam już ogarniać kolejne projekty. 

W tym roku lato mnie trochę przetestowało. Zrobiłam zaledwie kilka sesji. Byłam za to w Szczyrku, Grudziądzu i okolicy oraz w Warszawie. Pod tym względem odpoczęłam i nacieszyłam innym otoczeniem niż Trójmiasto. Miałam więcej takich dorosłych spraw na głowie i trudniejszych zadań do wykonania, były chwile zwątpienia i słabsze momenty. Chociaż kto ich nie ma? Sporo się nauczyłam. O ludziach, sytuacjach, ale też o sobie. Urodziny spędziłam w miłym i bardzo bliskim mi towarzystwie. Do tego w Warszawie, więc miejscu, które lubię i do którego chętnie wracam. Na przełomie września i października, podjęłam kilka bardzo ważnych dla mnie decyzji. I chyba po raz pierwszy jesień nie napawa mnie, aż takim przygnębieniem i zdemotywowaniem. Wciąż nie jestem jesieniarą, ale jakoś łatwiej mi dostrzegać chociaż małe plusy obecnej pory roku i cieszyć się chwilą. Żeby nie było, są też bardzo stresujące mnie sprawy, zabierające mi sen z powiek, ale na szczęście mam odpowiednią pomoc i nie jestem z tym sama. Ciekawe, nowe uczucie. 
 
Myślę, że nieco więcej napiszę w rocznym podsumowaniu. Poukładam sobie to w głowie i zdecyduję na ile chcę się tym wszystkim tutaj podzielić. 

Czy szykuję kolejne projekty? Coś tam się dzieje, ale raczej bez takiego pośpiechu jak zazwyczaj to u mnie bywa. I tak mam trochę zaległego materiału. Fajnie byłoby w końcu skończyć obróbkę i się nim podzielić. W mojej głowie tworzy się też kilka innych pomysłów, które mam nadzieję, że zagoszczą na blogu w najbliższym czasie. Będzie to taki całkiem miły content. W końcu jesień to taka pora roku, kiedy dobrze jest być dla siebie bardziej wyrozumiałym i opiekuńczym człowiekiem. Ja cały czas uczę się zwalniać tempo, cieszyć chwilą i dbać o siebie.

A tymczasem kadry jeszcze z lata. Mama poprosiła mnie o kilka zdjęć jej kwiatów w ogrodzie. Wyszły na tyle fajne, że stwierdziłam, iż wrzucę je również tutaj. 


















You May Also Like

0 KOMENTARZE