Hej Wam!
Dzisiaj przychodzę do Was z czymś, co mnie samą zaskoczyło. Pierwszy raz od ponad dwóch lat wzięłam do torby aparat i poszłam focić. Sama z siebie i to w taką pogodę. Brzmi to może trochę dziwnie, ale od kiedy zaczęłam moją przerwę fotograficzną (o czym pisałam w poprzednim poście), głównym kompanem w codziennym życiu był aparat w telefonie. Olympusa wyjmowałam głównie na warsztaty i czasami na jakieś wydarzenia, ale wtedy i tak rzadko z niego korzystałam.
Jednak ten jesienny klimat za bardzo kusił. Wykorzystałam fakt, że poranne ćwiczenia zostały odwołane i ruszyłam do Parku Oliwskiego. Pogoda trochę średnia, ale chyba dałam radę coś stworzyć, mimo to. Zresztą sami oceńcie.